NAGO
ALE W POWROZACH
Nobuyoshi
Araki nosi białe koszule i prążkowane najczęściej
spodnie na szelkach. Nobuyoshi Araki nosi wąsik w stylu
gigolo i czarne okulary, z którymi nie rozstaje się nawet
w nocy. Nobuyoshi Araki nosi aparat fotograficzny na szyi, jakby
od otaczającego go świata stale odgradzało go
szkło obiektywu. Światem Nobuyoshi Araki jest (pół)świat(ek)
jego rodzinnego miasta Tokio, po którym porusza się z pewnością
i uporem seryjnego utrwalacza mijającego czasu. Jego pamiętnikiem
z wędrówek po tym małym świecie krótkich chwil
jest ogromna ilość biało-czarnych zdjęć,
cibachromów, książek, czasopism, przeźroczy,
filmów i ostatnio coraz częściej bubble jet printów,
wykonywanych na drukarce atramentowej fotografii, które nakleja
na ściany sal wystawowych.Nobuyoshi
Araki wydaje się być ostatnim naprawdę opętanym
twórcą, istnym pracoholikiem fotografii, który podąża
przez 24 godziny na dobę tropami swoich obsesji. Nagość,
obsceniczność, seks na pograniczu pornografii, spętane
kobiety i praktyki sadomasochistyczne, kwiaty, koty, ryby i
przede wszystkim Tokio tworzą zamkniętą przestrzeń,
którą uwiecznił już podobno na milionie zdjęć.
Często zużywa osiemdziesiąt filmów w ciągu
dwóch dni; ilość albumów, które opublikował w
Japonii, przekroczyła już setkę. Większość
tych książek i katalogów ma w tytule Tokio, gdyż
ta metropolia, z którą artysta prawie nigdy się nie
rozstaje, traktowana jest przez niego tak samo jak modele jego
aktów. Urodzony w 1940 r. Araki przekracza swoją sztuką
konsekwentnie wszelkie granice, ignoruje podział na sztukę
wysoką i niską, jak i obowiązujące na Zachodzie
normy moralne i ideologiczne. Ten były fotograf reklamowy,
który na początku lat siedemdziesiątych porzucił
lukratywną posadę i poświęcił się
fotografii artystycznej, jest obecnie najbardziej popularną
japońską gwiazdą medialną. Araki publikuje
wszędzie - w katalogach, magazynach literackich, wydawnictwach
pornograficznych i sadomasochistycznych. Wystawia swoje prace
w drogich galeriach, kawiarniach, sklepach bądź na
dworcach i często sam jest modelem własnych zdjęć.
Jego fotografie nie są jednak nigdy powierzchowne, szokują,
irytują, bawią lub smucą. Szczególnie od śmierci
ukochanej żony Yoko w 1990 roku, jego kompozycje wyrażają
samotność, puste place z ruinami niedokończonych
budowli smętnie trwają pod zachmurzonym niebem, zaś
w aktach obsceniczność miesza się z melancholią.
Miłosne
tańce
Od
1970 roku Araki pokazuje swoje prace, zaliczane do tzw. „Straight
photography” (bezpośrednich fotografii), najpierw w tokijskich
noodle shops (rodzaju japońskich pizzerii), w salonach
gier, w pralniach, restauracjach, barach i domach towarowych.
Dopiero w latach dziewięćdziesiątych, kiedy fotograf
stał się w Japonii postacią kultową, zaczynają
być eksponowane w galeriach i muzeach, trafiają także
na salony wystawowe Europy Zachodniej.
Swoje
motywy Nobuyoshi Araki czerpie prawie wyłącznie z
przestrzeni urbanistycznej Tokio, miasta, którego prawie nigdy
nie opuszcza i które mu wiernie pozuje do zdjęć. Spowite
mgiełką melancholii pejzaże urbanistyczne, zaułki,
wiejskie uliczki na obrzeżach megapolis, beztroskie scenki
uliczne, ciężkie chmury, przez które z trudem przedziera
się słońce, automaty do napojów, taras jego mieszkania
i jaszczurki złapane przez jego ulubieńca - kota Chiro,
martwe natury ze zwiędłych kwiatów, cmentarze wciśnięte
między wieżowce, oraz kobiece akty, często kunsztownie
spętane, składają się na cykl czarno - białych
odbitek pod tytułem „Tokyo Novelle”, który pokazany został
po raz pierwszy w 1995 roku w Muzeum Sztuki w Wolfsburgu.
Tytuł
„Tokyo Novelle” jest programem, podmiotem i przedmiotem działalności
tego artysty. Araki, który w młodości pisał eseje
i krótkie opowiadania, jest narratorem życia japońskiej
metropolii, traktuje fotografię jako rodzaj pamiętnika,
zapis tego, co dzieje się z dnia na dzień.
Równocześnie fotografia jest historią, kamera jest
historią zaś akcja na fotografii też jest historią.
Bez względu na to, czy dotyczy to jednej fotografii, czy
sekwencji fotograficznych, zawsze zaczyna się jakąś
historię. Odnosi się to w szczególności do
jego aktów, których przesłanką jest dialog między
modelem i fotografem: Chodzi mi w pierwszym rzędzie
o komunikację. Ja nie kopiuję rzeczywistości,
tylko uczestniczę w niej całą moją cielesnością.
Reprodukuję na moich zdjęciach przestrzeń i czas
między moim modelem a mną. Moje modele są czymś
więcej niż wizualnym wypełniaczem, są partnerami,
częścią moich rozmów, są tak samo niezbędne,
jak kamera gotowa do strzału. W godzinach wzajemnego poznania
poszukuję aury. Kamera jest przy tym rodzajem sejsmografu.
Ta aura jest zawsze widoczna, kiedy jestem zakochany, ale wtedy
również się boję, że mógłbym ‘fotograficznie
oślepnąć’, gdybym się potknął
podczas tych miłosnych tańców. Zdjęcia, które
odpowiadają moim wymaganiom, powstają tylko wtedy,
kiedy modele są częścią mnie, a ja stałem
się częścią moich modeli.
Rodzaj
śmierci
Życie
prywatne i publiczne, przypadkowe migawki i staranne kompozycje,
pejzaże uliczne i fantazje seksualne, inscenizowane i fotografowane
w specjalnie do tego celu wynajętych pracowniach, mieszkaniach
lub burdelach, łączą się w gęstym i
szokującym kalejdoskopie różnorodnych wrażeń.
Te obrazy przenikają się nawzajem, tworzą całość,
w której relacje między sferą społeczeną,
prywatną i intymną poddane są tak skrajnemu napięciu,
że wydają się być metaforą życia,
na które zawsze pada cień śmierci.
Spętane
akty kobiece, nawiązujące do kultury okresu edo (1603
- 1868), które należą do najbardziej kontrowersyjnych
kompozycji Arakiego, mają podwójne znaczenie. Spętane
ciało, symbol życia, zastyga w bezruchu, tak jak czas,
który zatrzymuje się w momencie fotografowania: Jeżeli
coś, co się porusza, zostaje zatrzymane, stanowi
to rodzaj śmierci. Kamera, czyli fotograficzny obraz, zawsze
zaklina śmierć. Przy fotografowaniu ja też myślę
o śmierci, co zresztą widać na moich zdjęciach.
Być może jest to orientalne, buddyjskie wyobrażenie.
Dla mnie fotografowanie to akt, w którym moje ego zostaje wydobyte
za pośrednictwem podmiotu. Fotografia była od samego
początku związana ze śmiercią. Rzeczywistość
jest barwna, ale fotografia zawsze odbarwiała rzeczywistość
i czyniła ją biało-czarną. Kolor jest życiem,
czerń i biel są śmiercią. W wynalazku fotografii
ukryty był upiór.
Wyzwolenie
przez spętanie
Upiory
Nobuyoshi Araki krążą po Europie i wywołują
duchy skandalu. Mogło by się wprawdzie wydawać,
że najpóźniej od czasów, kiedy amerykański fotograf
Robert Mapplethorpe (1946 - 1989) w połowie lat osiemdziesiątych
wprowadził na salony amerykańskiego i europejskiego
establishmentu zdjęcia homoseksualnych praktyk sadomasochistycznych,
pokazując, że seks i sztuka, to jedno i to samo, gdyż
jego obiekty seksualne były zarazem obiektami estetycznymi
i odwrotnie, nic już nie będzie w stanie zaszokować
ani zbulwersować międzynarodowej publiczności
i krytyki sztuki. A jednak japońskiemu fotografowi, który
jest nie tylko mistrzem kamery ale i prowokacji, udało
się wywołać dyskusję o granicach wolności
artystycznej, o granicach pornografii i sztuki i o tym, czy
istnieją (nie)przekraczalne granice godności ludzkiej.
W Japonii artysta wielokrotnie stawał przed sądem,
każda taka rozprawa zwiększała jego popularność.
Czy
zdjęcia spętanych nagich kobiet są sztuką?,
pytał niemiecki tygodnik „Deutsches Allgemeines Sonntagsblatt”
w wydaniu z 6.12.1999. I zamieścił wypowiedź
Jean’a - Christophe Ammanna, ówczesnego dyrektora Muzeum Sztuki
Nowoczesnej we Frankfurcie nad Menem: Nobuyoshi Araki jest
fotografem obdarzonym łaską wielkiego talentu. Gdyby
tak nie było, dyskusja o nim nie miała by żadnego
sensu. Nagie lub półnagie spętane kobiety są
zawsze fragmentem całości: codzienną penetracją
korpusu miejskiego Tokio. Araki pokazuje te zdjęcia zawsze
w większych kontekstach, na przykład na tle ulic lub
metra, chmur, kwiatów, wnętrz i.t.d. Te zdjęcia odzwierciedlają
równie intensywny, wręcz ekstatyczny punkt widzenia, jak
zdjęcia spętanych kobiet. Te zdjęcia cechuje
niezwykłe piękno. Wiele kobiet, trzeba dodać
że niezamężnych, życzy sobie być fotografowanymi
przez Arakiego w pętach. Dla tych kobiet te zdjęcia
są autoerotycznym wyrazem ich odwiecznego społecznego
poddaństwa, gdyż Japonia jest ciągle jeszcze
społeczneństwem zdominowanym przez mężczyzn.
Spętanie kobiet na zdjęciach Arakiego jest metaforą
nieruchomego, zasznurowanego kodeksu postępowania, który
charakteryzuje to społeczeństwo i w szczególności
sytuację jego kobiet. Pokazać się spętaną,
i to na zdjęciu słynnego fotografa, jest, obok składnika
autoerotycznego również i aktem wyzwolenia, wyjścia
z samej siebie, który polega także i na tym, żeby
otwarcie eksponować zabronione przez cenzurę genitalia
i ich owłosienie.
Z
tymi wywodami nie zgodziła się oczywiście Gisela
Breitling, publicystka i krytyczka sztuki z Berlina, której
wypowiedź również przytoczył ogólnoniemiecki,
ewangelicki tygodnik: Należy się zastanowić,
co może wyniknąć z określenia zdjęć
nagich, spętanych kobiet mianem sztuki. Dowiadujemy się,
że nie każdy rodzaj spętania jest sztuką,
może ona pochodzić z ręki mistrza (Araki), albo
jakiegoś dyletanta. Nie każde zdjęcie tak zmaltretowanego
kobiecego ciała może aspirować do miana dzieła
sztuki, w przeciwnym wypadku wszystkie magazyny porno byłyby
jej dziełami. Ale nadanie czemuś miana dzieła
sztuki powoduje nietykalność, sztuka przebywa więc
na oddziale intensywnej terapii kultury, poddana jest sztucznemu
oddychaniu w całkowitej sterylności, gdzie nie mogą
wtargnąć mikroby krytycznych pytań. Ponadto:
pornografowie i asceci są bliźniakami, przejście
z jednego obozu do drugiego nie przychodzi im z trudem, bo pornografowie
są forpocztą czyścioszków. Nie należy do
mnie zadawanie artystom pytań, które od pewnego czasu stawiane
są naukowcom: czy wolno nam robić wszystko to, co
umiemy? Czy to co możliwe, jest też słuszne,
to, co fachowe, też dobre? Ale poza tymi wszystkimi pytaniami,
mogę trzeźwo stwierdzić: zdjęcia Nobuyoshi
Araki są nie do wytrzymania!
Ludzkie
uczucie zagubienia
Jednak
papier jest cierpliwy i może wytrzymać wszystko, a
ponadto zdany jest na łaskę czytelników, dlatego też
albumy fotograficzne Nobuyoshi Araki od połowy lat dziewięćdziesiątych
zaczynają pojawiać się i na niemieckojęzycznym
rynku wydawniczym.
Bo
nawet jeżeli jego motywy kojarzą się z pornografią,
to ich zadaniem nie jest wywołanie podniecenia, nie mają
też nic wspólnego z eleganckimi zdjęciami Helmuta
Newtona ze stron snobistycznych kolorowych magazynów. Araki
zajmuje się, tak jak wspomniany już Robert Mapplethorpe,
filozofią ciała. Fotografia mody, która po prostu
jest wszędzie, te wszystkie twarze i nagości, te inscenizacje
są zwyczajnym kłamstwem. Nie jestem w stanie dłużej
tego znieść, napisał w książkowym
wydaniu „Tokyo Novelle”. Przecież fotografia jest aferą
miłosną, fotografia jest ludzkim uczuciem zagubienia.
To zagubienie odbija się często na twarzach jego modelek,
które są prawie zawsze amatorkami i oblegają artystę,
żeby pozować mu nago i w powrozach. Araki opowiada
też zawsze o samotności i wyobcowaniu w Tokio, ale
jego prace mają charakter uniwersalny, gdyż symbolizują
zagubienie indywiduum w świecie wielkich miast. Z albumu
„Sexual Desire” („Seksualne pragnienie”) tchnie smutkiem samotnych
pokoi hotelowych, w których żyją płatne kobiety.
Wersje
biało-czarnej perwersji
Bez
obsceniczności nasze miasta byłyby bezbarwne i życie
beznadziejne, pisze Araki na okładce
albumu „Tokyo Lucky Hole” („Tokio szczęśliwa dziura”),
jednej ze swoich najbardziej „roznegliżowanych” książek,
która ze względów cenzuralnych pewnie się w Japonii
nigdy nie ukaże (tam jego zdjęcia publikowane są
z zaciemnionymi lub nieostrymi genitaliami). Jego debiut w niemieckim
wydawnictwie (inne, cytowane tu ksiązki ukazały się
w Szwajcarii) jest jednak mało spektakularny. To „nagi”
dzień dam z japońskiego półświatka, spoza
fantazji o gejszach i romantyki rynsztoku: peep show, striptiz,
pozowanie, mycie klientów, krępowanie, kneblowanie, różne
wersje i perwersje przyjemności wynikających z płatnej
miłości. Mimo to bezlitosne, nieretuszowane zdjęcia
przepojone są swoistą poezją, tchną mrocznym
wdziękiem pokoi na godziny i ich mieszkanek. Przypominają
zdjęcia amerykańskiej artystki Nan Goldin, z którą
zresztą Araki w 1995 roku wydał książkę
"Tokyo Love”.
„Tokyo
Lucky Hole” rezygnuje z kunsztownych inscenizacji, znanych z
dotyczasowych prac japońskiego fotografa, mimo że
i w tej książce zacierają się granice między
dokumentem i fikcją. To potężne tomisko, które
waży 1,5 kilograma, powstawało od początku do
połowy lat osiemdziesiątych, kiedy to dzielnica rozrywkowa
Shinjuku, tokijskie Sankt Pauli, tętniła erotycznym
życiem, i kiedy artysta co noc korzystał z ofert nie
do odrzucenia. W poszukiwaniu obsceniczności, odwiedzał
liczne peep show, tanie burdele, lokale ze striptizem, pokoje
na godziny i piwnice tortur. Ponieważ Araki stara się
utrzymać za wszelką cenę swój status bohatera
popkultury, sam często pojawia się na zdjęciach,
w „momentach” i pozycjach, które mają za zadanie wywołanie
skandalu. Oglądać go więc można w akcji,
podczas męsko-damskiej kąpieli, lub radosnych kopulacji
w burdelu. Tak więc artysta sam się staje własnym
modelem, sam on sobie, jeśli można użyć
takiego porównania, żeglarzem i okrętem na oceanie
rozkoszy. Fotograf, czyli ukrywający się za kamerą
podglądacz, pisze Akihito Yasumi we wstępie do
tego albumu, zamienia się w aktora reżyserowanego
przez siebie widowiska. W ten sposób Araki porusza się
między pozorami i rzeczywistością fotografii,
między wnętrzem i zewnętrznością, między
oglądaniem i byciem oglądanym.
Na
siedmiuset stronach reportażu z wesołego miasteczka,
jakim wydaje się być Tokio, czyli owa „szczęśliwa
dziura”, a raczej jaskinia rozpusty, w której rozgrywa się
istny szał ciał: w ciasnych, zimnych, anonimowych
wnętrzach kipią z góry opłacone namiętności.
W czasie, kiedy powstawały te zdjęcia, rewolucja seksualna
opanowała również i stolicę Japonii, która -
jak widać na czarnych-białych obrazkach, oddawała
się radośnie, bezmyślnie i beztrosko mniej lub
bardziej wymyślnym przyjemnościom, bo AIDS był
wówczas pojęciem odległym i mało znanym. Burza
zmysłów szalała za murami domów dzielnicy rozrywkowej,
na zewnątrz miasto zamarło w niewzruszonym bycie.
Bo pejzażu miejskiego, którego wstawkami Nobuyoshi Araki
jakby ostudza temperaturę męsko-damskich baletów w
stylu tanich świerszczyków, nic nie jest w stanie wyprowadzić
z obojętnego trwania. Zaś na cmentarzu, wciśniętym
między wieżowce, stoją pochylone (nad) wiekiem
nagrobki: ostateczne przeznaczenie tego nienasyconego ciała.
Text © Urszula Usakowska-Wolff
artmix
nr 4, listopad 2002
Cytaty przytoczone w tekście
pochodzą z następujących książek:
Katalog
Kunstmuseum
Wolfsburg. Gesammelte Werke 1. 1999
Nobuyoshi
Araki: "Sexual Desire". Edition Stemmle. 1996
Nobuyoshi
Araki: "Tokyo Lucky Hole". Benedickt
Taschen Verlag. 1997
Nobuyoshi
Araki
Urodził
się 5 maja 1940 r. w Tokyo. Od 1959 - 1963 studiował
na wydziale fotografii i filmu Uniwersytetu Chiba, ze szczególnym
uwzględnieniem neo-realizmu włoskiego i francuskiej
Nowej Fali. Po ukończeniu studiów w 1963 r. został
zatrudniony jako fotograf w Dentsu Inc., największej japońskiej
agencji reklamowej. W 1970 r. zaczął wystawiać
swoje niekomercyjne zdjęcia w tokijskich restauracjach.
Swoim ekspozycjom nadawał tytuły „Kuchenne ramy” lub
„Ero-realizm”. W 1971 r. poślubił poznaną dwa
lata wcześniej Aoki Yoko. Kroniką ich miesiąca
miodowego stał się „Sentimental Journey”. W 1972 r.
Araki zreyzgnował z pracy w Dentsu. W latach siedemdziesiątych
i osiemdziesiątych wykonywał zdjęcia dla różnych
magazynów, w tym dla „Playboya” i „Super-Weekendu”, realizował
także filmy video z cyklu „Arakism Declaration” i „Arakinema”.
W 1988 r. otworzył w Tokio własne biuro „Aat Room”.
W kwietniu 1988 r. roku policja zamknęła magazyn fotograficzny
„Photo Age”, dla którego Araki wykonywał zdjęcia.
W 1989 r. fotograf przygarnął kota Chiro, przyszłą
gwiazdę jego zdjęć. W 1990 r., w wieku 42 lat,
zmarła Yoko Araki. W tym samym roku artysta otrzymał
nagrodę „Japońskiego Towarzystwa Fotograficznego”.
W 1992 r. wystawa „Photomania Diary” w Egg Gallery została
zamknięta przez policję, która skonfiskowała
osiem przeźroczy, zaś Araki został skazany na
grzywnę w wysokości 300 tysięcy jenów. Rok później
policja aresztowała pracowników Parco Gallery w tokijskiej
dzielnicy Shibuya, ponieważ sprzedawali fotograficzny album
Arakiego „Erotos”. Był on wynikiem jego wystawy „Akt-Tokyo”,
pokazywanej w różnych miejscach w Austrii. Zarówno w Wiedniu,
jak i w Nowym Yorku, „Erotos” spotkał się z życzliwym
przyjęciem.
Od
połowy lat dziewięćdziesiątych zdjęcia
japońskiego fotografa prezentowane są również
w muzeach Europy Zachodniej. Do najważniejszych jego wystaw
indywidualnych należą: „Tokyo Novelle” (1995, Kunstmuseum
Wolfsburg) i „Tokyo - Targowisko Uczuć” (1998, Deichtorhallen
Hamburg). Pod koniec 1999 r. jego wielką instalację
fotograficzną pokazywał Museumsquartier w Wiedniu,
w ramach przeglądu japońskiej fotografii pod tytułem
„Rozkosz & Pustka”.
Dodatkowe
informacje o Nobuyoshi Araki znajdują się na następujących
stronach:
http://www.arakinobuyoshi.com/
http://www.photology.com/araki/