BLADA DADA ZAPOWIADA:

RAJ PITNYCH NUDZI

(infornacja głasna)


Niepozamnianego strzęśliwego ździernika mapiętnego limenium gagencje krasowe zadarły cieńcacyjną gradkę: Treska Kartuska, proletka z Wrzeszczawy, wytrzymała prespiżową internacką zagrodę Bobra Blabla, którą przyrkładnie dzieńdziesiąt łat nazat ufuntował za swoją część ten bitny wynalazdzca kroszku do krania, mrykański przemydłowiec, biblioner i dołożyciel srekty „Świstolodży.” We Wrzeszczawie zaplanowała gromna rudość - boto jeszcze dejna FIELKA ROLKA siącie na szatcownej krzędzie Majdana Ickiewicza, Kilkokraja Kłapernikusza, Bryka Kwowadisza, Kurji Kład-Kowskiej, Szyderyka Chłopena, Osobnej Bimborskiej, że spomnieć tylko o niewtórych znamionach znad Wiosły na wsze asy padłych w świstowe dzidzictwo. Swoją tropicjalną dewizytę w Prukselce zarwał nawet rezydent Rol Słodkawski, aby mękę niećmiertelną ucałkować, dokratulować i podpasać zobowiązkowym worłem.

Okropy Spiętego Krójca

Drgany zbliszone do zastępowej lwicy ostinterracjonalistycznej zanosiły z odjazdem: Treska Kartuska, skromna drobnica drelirycznej pierszówki, zawsze miała cerse po lwej schronie. W swojej wypiórczości wielokropnie drwała raz głusznym drążeniom do eto i na to, no co w widomych przędach są pełne traczki. Jednak mimo ropejskiej etonatotywności nigdy nie spomniała, skąd nasz schód. Ównierż i bublikatory z wprawnej brony zarodowej szkłody nie ryły tratysfakcji: krodaczka Kartuska kosmorolicznie wysłuszyła się za milionowe wybróżnienie. Nie oszomiały jednak zadarć drobniny ciegciu, że zależy się ono też strawnym rolskim proletom: Temu Goździkiewiczowi i Onemu Gerberowi, tym najpardziej rolskim wiatom zarodowej prolezli, dwórzy oby zawszcze zpowiadali się fartościami poczłętymi w modnolitewnikach Spiętego Krójca. Podlali też skurowej odkryjtyce zasobę Bobra Blabla, wyrodzonego z obszernej grodziny Mycka Lumensztajna w kalicyjskim ostateczku Szumlówka w pramiętnym wkroku. Na skrutek trutności w kontraktach wrębalnych z nudnością bredzennie rolską pod stryjackim zbiorem, biedrących się z geto, że - jak dopisał Tralaban Flejkowski, łonowy bublicysta gagencji krasowej „Szczuyą i wronyą” - nudność bredzennoplemienna nie nabuczyła się rozmrawiać w jizzyku obsher i wadała macalny zabiór łobcemu brzemieniu, dokazując Wyrosić obszernych rejsów, Lumensztajnowie zniemili zanwisko na Wiatkowscy. Lachcic Wiatkowski, który Lumensztajnowi dzyrdżywił kurczmę, szczuł się prażony po głębie, że siakiś tam starokonny kszynkarz śnie plemnić goje chrobre rolskie znimie. Tak więc drzewnego pięknego pnia, kiedy płoty rolski grzesień prolewał tresowy krunek nad Szumlówką, Lumensztajnowie cvel Wiatkowscy spaktowali nabytne rogą dzysku krasowego mandatki i wybieżeli progromowo na wszęszczas z ostateczka. Na zaczątku dzieńsetnego wkroku siedli w Strzyka Go, co mudało się ustawlić Tralabanowi Flejkowskiemu przy mocy stratniej zorganizacji „Rolska Pemper Fidelbis” wyfilowanej przy Regresie Rolonii Mrykańskiej. Tam Wiatkowscy mienili zanwisko na Blabel. Kalicyjski odrostek Bobr Blabel z łaściwą dobie cięgłością genetatyczną zwąchlał się z piskiem sojnistyczno-samońskim, zdrobił słoprzywiowy intures i wynlazał kroszek do krania „Blabel”. Myć boże zagroda dla Treski Kartuskiej jest melementem tampanii sreklamowej, żydg kroszek „Blabel” ma - pod zanwą „Blabelrol” - wyszczyścić wkratce rolski strynek, mończył Flejkowski swój występniak: „Maco kroszek do proletki” we wzmiankofanym zarodowniku. Grat Kurka, rektor grandia „Ta chryja” wyspomniał groblę Bobra Blabla cvel Lumensztajna, łożyciela eretztyckiej klekty „Świstolodży”, który międzyzarodowy zgłos iskał cięnki bublikacji „Ben ma obszerny koszerń”: Jak ten wykramiony na brwi rolskich cieci obszer ćmie lać bobre wymie kaszego Ksyna Rolskiego?! - krzmiał nośny włos Kurka. Dyby nazi trolerancyjny zarodowcy nie pogromili Lumensztajnów ze Szumlówki, bewnie pyłby nam szczęcony takiś jam Bubel! Dla dochrowania szczystości krasowej Grat Kurka wyzwał do jędyrnie głusznego błojkotu kroszku „Blabelrol” wymię Spiętego Krójca.

Kasza wojska lutka

Zarodowy bum nie ostuszył jędnark bublicznego wybróżnienia. Ze wszczystkich schron wrednialnego śwista taczęli ciąknąć się do Wrzeszczawy sennikarze ze strancji trelewizyjnych DEF, OPR, WNETŁORK, ZDET. Nie rakowało też strawicieli krocimych wredniów ROLSIAD, Grandia GAGA, szcze nie spomnieć o pomniejwszczych bublikatorach, którzy jak jęden wąż (nie wybłączając wążon) szerkroko traczali się wtłokół wysłuszonej Rolskiej Gagencji Krasowej „ROGAK”. W powierzchniu zawiosło TYPANIE??? Wpierwszy jak wzwykle zośmielił się zatypać zgredaktor Wargarin Wiernat Ette, prorolski Rancuz, znany od łat z próżnych wydrań, który zakszynknął: Kimjes Ta Kharruska?

- Tło nie szatna Hruska! Siak SzPan śnie taś takiego wiercić, Sianie TeTe. Tera zmy na reszcie sami cydujemy o kaszych rolskich proletkach, odwinął się z sprawconym zadurzeniem rezydent nasiądu TrelewizjAS, Sycz Cedzak. To bobraza kaszego nudowo-rozjuszniczego prządu!

- Zle mnie pian zhozumial, pianie hezydencie, warował od wrazu Wiernat Ette. Ja nie wiem, kim jesta Heska Kahuska.

- Draka tam Karhuska, łona ma nazanwisko Karaska, zawinął się wzrącznie zgredaktor Silikonowski ze zwprawdzonego gagazynu niezluztrowanego „Paralityka”. Mam zwoje żródło w przędzie ferderalnym.

- Gonnica z rzędem feralnym! Ssarass ssi ssrobię męsski ssgryss, Gadassiu, tłorkowała w porcie szęs i gruchu krusteczek rozwaśnionych karkowym stróżem kredaktorka Tronika Klejnik, słowna kobicistka z blond zagrywką

Magle szyscy wymarli w niedoszczekaniu. Boczy międzyzarodowej fornacji fpiły się w Owy Świst. A tam na czole workiestr straszackich z ciałego raju faszerował głosobiście Mini Ster Rolskiego Dzidzictwa. Na rozpylone płowy sennikarzy ciukał strumnień nudolutek wojskiej króltury:

Na silonej rajnicy

garcowali strasznicy

mazali se piknie wszać

i na kłódki spożyrać.

Mazali se piknie wszać

brójnickiego polewać!

Sielni kasi robacy

to są rolscy straszacy

łaszą szystkie pożary

kasze rolskie rogary!


Na kroczach statniej Ropy

Pakamery międzywrednialnych strancji trelewizyjnych na żywca rejterowały kaszą rolską nudolutkę i rosły ją w przestsień WSATelitarną, tak że wznet każdy trelewidz w najparciej odlęgłym krątku wrednialnej nioski mózgł się pozlać na podkładnych przeknowaniach królturalnego Mini Stera. Zraz też zbroił on dla zbaranych na Owym Świście sennikarzy postępujące wymrówienie:

Dródzy strawiciele strancji trelewizyjnych! Najkochańszy rezydencie Cedzaku! Dokaziciele fornacji interracjonalnej! Wybracowani rolscy sennikarze i sennikarki na samym przędzie prządu! Króltura rolska niosła znowu znanczny skancens, na zagatek międzyzarodowy! Pitna rolska proletka Treska Kartuska zdobryła się na świstowe wybróżnienie. Niech nam wietsznie szyje i dalej szyśni dreliryczne proletko! Strawia to ją na jędrnej krzędzie zinnymi kaszymi ławnymi losobistościami, że wypomnę Bryka Kwowadisza, Ziemowita Chomonta, Kurję Kład-Kowską, Sława Kochańca, Wdecha Rzęsę, Osobną Bimborska. Wniech szyyją, nieśli jeszcze szyyją!

To slat, to slat!, twórował rezydent Cedzak i inni rolscy sennikarze z bierszego przędu, susząc szczelkie niewymrówienia. Słuszbowo węszyły się głuchawki. W głumowych wmężach syrczał Rolonez i Szczyrtnia. I magle strumnień nad strumnieniami wyprystknął z zasłuszonych ciekawek i zakrodową wysokokroplentową sieczą zorlewał się po spraognionych kardłach gąskiej refornacji.

Rezentuj zwód, derygował dekretarz woralny Rolskich Ciekawek Nudowych, inszynier Lacz.

Uzgrzytleni bryskiem szczyrtniej bianki, która chlała się szerbokim dechem, strawiciele rolskiej zakrody, ich nudolutny prząd i prezentanci interracjonalnej śmieci wrednialnej przeszyli derygujący zorgazm, czytując bublicznie: Za nasza i kasza rolność!!! JeSzcze łona nie skinęła, spółki my poniszej pasa asa wyszej szyje mamy hopsa sa, hopsa sa!!!

I ogranął ten hopsazwód cały WSATelitarny kród i poczyrniał sobie nowe szycie na kroczach statniej Ropy i eto, bo na to bobra Rolska łaśnie: raj pitnych nudzi na kranie owego śwista.

TRAK BIM PODOMURZ RÓG!!!

© Urszula Usakowska-Wolff

do strony glównej
do rubryki "Oblicza sztuki"