Erna
Rosenstein (1913 - 2004)
Obrazy
i słowa
"Poeci
nie pozwalają umarłym umrzeć”, powiedziała
w rozmowie z warszawskim dramaturgiem Peterem Lachmannen Erna
Rosenstein, kiedy charakteryzowała sytuację poezji
w Polsce. Również i w wierszach polsko-żydowskiej
malarki i poetki umarli odgrywają centralną rolę.
W jej małych dramatach, które są połączeniem
wielkiego teatru i cichej kameralistyki, prowadzi ona często
dialog z umarłymi, należącymi do jej biografii
tak samo jak poszczególne etapy jej działalności artystycznej.
Biograficzne ślady w poezji Erny Rosenstein nie są
jednakże kluczem do zrozumienia jej wierszy. Odwrotnie
- poezja jest kluczem do zrozumienia jej biografii.
|
|
|
Erna
Rosenstein, Warszawa, 1996. Foto © Urszula Usakowska-Wolff
|
Plan
działania
Urodzona
17. maja 1913 roku w Lwowie jako córka sędziego austriackiego
dorastała w zasymilowanej żydowskiej rodzinie, w której
kultura i sztuka odgrywały główną rolę.
W 1918 wraz z rodzicami przeniosła się do mieszczańskiego
Krakowa, gdzie młoda Erna po raz pierwszy zetknęła
się z biedą i dyskryminacją robotników i bezrobotnych.
Kiedy w gimnazjum przyłączyła się do grupy
lewicowej, ojciec wysłał ją po maturze w 1932
roku do ciotki na studia do Wiednia. Ale jego marzenie, żeby
córka została wybitną prawniczką i wzmocniła
jego kancelarię adwokacką, nie spełniły
się. W Wiedniu Erna Rosenstein studiowała malarstwo
na Frauenkunstakademie (Kobieca Akademia Sztuki) i wstąpiła
do Wiener Jungarbeiterverband (Wiedeński Związek Młodych
Robotników), pod pseudonimem Irma Neumann uczestniczyła
w powstaniu lutowym w 1934 roku: "Nadszedł moment
wybuchu rewolucji. Pamiętam taki dzień, kiedy wydrukowane
ulotki miałam zanieść pod właściwy
adres. (...) Nieoczekiwanie natknęłam się na
kontrolę policyjną. Ulica była obstawiona, wszystkich
legitymowano i rewidowano. Byłam starannie i ładnie
ubrana, to wchodziło w plan mojego działania. Uśmiechnięta
poszłam spokojnie naprzeciw rewidujących policjantów
i właśnie ten spokój mnie uratował. Te doświadczenia,
poznana i wypraktykowana zasada, aby uśmiechać się,
kiedy jest niebezpiecznie, nie okazywać strachu i nie ujawniać
uczuć, okazały się przydatne w latach okupacji.
Nieraz mi pomogły.”[1]
|
|
|
Erna
Rosenstein, Bad Oeynhausen, 1997. Foto © Urszula
Usakowska-Wolff
|
Droga
do modernizmu
Po
powrocie do Krakowa w 1934 roku Erna Rosenstein kontynuowała
studia na Akademii Sztuk Pięknych (na wydziale malarstwa
pod kierunkiem prof. Wojciecha Weissa) oraz związała
się z I. Grupą Krakowską, do której należeli
artyści awangardowi i społecznie krytyczni. W 1937
roku młoda malarka wybrała się do Paryża,
gdzie przebywała kilka miesięcy i zwiedziła wielką
wystawę surrealistów w 1938 roku. To wydarzenie a także
współpraca z członkami I. Grupy Krakowskiej, m.in.
z Jonaszem Sternem, Bertą Grünberg, Szaszą Blonderem,
Leopoldem Lewickim i Teatrem Cricot miały decydujący
wpływ na dalszą działalność tej artystki,
której wczesne prace zginęły podczas okupacji. Doświadczenia
zdobyte w latach trzydziestych ubiegłego wieku utorowały
jej drogę do modernizmu i sztuki społecznie krytycznej.
W 1937 roku I. Grupa Krakowska została rozwiązana,
niektórzy jej członkowie, jak np. Jonasz Stern zostali
zesłani do obozu w Berezie Kartuskiej.
|
|
|
Erna
Rosenstein: "Obiekty magiczne" w jej mieszkaniu
w Warszawie. Foto © Urszula Usakowska-Wolff
|
Krytyczny
stosunek
W
sierpniu 1939 roku Erna Rosenstein wraz z rodzicami wróciła
do Lwowa, gdyż jej rodzice byli przekonani, że na
Wschodzie, podobnie jak podczas Pierwszej Wojny Światowej,
nie grozi im niebezpieczeństwo. Na skutek Paktu Mołotow-Ribbentropp
Lwów został zajęty 17.
września
1939 roku przez Armię Czerwoną.
Podczas sowjeckiej okupacji tego miasta zwolenniczka komunizmu
Erna Rosenstein zetknęła się ze stalinowską
polityką kulturalną: "Nasz stosunek do panujących
porządków i objawów biurokratyzmu w kulturze był krytyczny.
Mieliśmy jednak nadzieję, że jest to tylko związany
z wojną okres przejściowy. Wynikało z tego przekonanie,
że nie należy zbyt wyraźnie tego ujawniać,
by nie zaszkodzić Związkowi Radzieckiemu.”[2]
Po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej 20.czerwca 1941 roku
do Lwowa wkroczyła Wehrmacht i Niemcy rozpoczęli zamykanie
ludności żydowskiej w getcie, dokąd na początku
1942 roku trafiła także
rodzina Rosensteinów. Wiosną 1942 roku Ernie Rosenstein
udało się zorganizować ucieczkę do Warszawy.
Na drodze do miejsca schronienia jej rodzice zostali zamordowani
przez polskiego bandytę w podwarszawskim lesie pod Jadowem,
ona sama przeżyła ciężko ranna i do końca
wojny ukrywała się w Warszawie w różnych kryjówkach
i pod różnymi nazwiskami (m.in. Elżbieta Nowak, Helena
Kowalska i Powalska). Po zakończeniu wojny, które zastało
ją w Częstochowie, Erna Rosenstein wróciła do
Krakowa, gdzie spotkała znanego jej ze Lwowa Artura Sandauera
(1913 - 1989), krytyka literackiego i pisarza, z którym w 1950
roku przeniosła się do Warszawy. W 1950 roku urodził
się ich syn Adam. W 1957 roku Erna Rosenstein poślubiła
Artura Sandauera.
|
|
|
Erna
Rosenstein: Obrazy (od prawej: rodzice, Artur Sandauer,
rodzice), ZPAP, Oddz. warszawski, 1996
|
Bez
socrealizmu
Mimo
przekonań komunistycznych malarka, opowiadająca się
programowo za wolnością artystyczną, nie zgadzała
się z polityką kulturalną Polski Ludowej. Członkowie
utworzonej tuż po wojnie "Grupy Młodych Plastyków”
(m.in. Jonasz Stern, Tadeusz Kantor, Maria Jarema, Jadwiga Maziarska,
Erna Rosenstein, Kazimierz Mikulski, Jerzy Nowosielski, Tadeusz
Brzozowski, Jerzy Skarżyński, Bogusław Szwacz)
zostali napiętnowani w czerwcu 1949 roku na zebraniu delegatów
Związku Polskich Artystów Plastyków w Katowicach, które
wówczas nazywały się Stalinogród, jako "formaliści”,
którzy chcą "wyprzeć, zastąpić, zniszczyć
obraz człowieka i jego wartości duchowe, treści
społeczne i narodowe. (...) Ich sztuka stała się
w chwili obecnej wykładnikiem antyhumanistycznej i kosmopolitycznej
ideologii świata imperialistycznego.”[3]
Przeciwstawiono im realizm socjalistyczny - jedyny obowiązujący
i akceptowany do połowy lat 1950 w Polsce Ludowej kierunek
artystyczny. Artyści, którzy nie chcieli poddać się
dyktatowi realizmu socjalistycznego, wśród nich Erna Rosenstein,
na sześć lat zostali odsunięci od uczestnictwa
w wystawach. Była ona dumna z tego, że nigdy nie namalowała
obrazu socrealistycznego i nie złożyła samokrytyki,
kiedy ją za to krytykowano. W listopadzie 1955 roku Erna,
zwana przez znajomych Elą, wzięła udział
- obok Tadeusza Brzozowskiego, Marii Jaremy, Tadeusza Kantora,
Jadwigi Maziarskiej, Kazimierza Mikulskiego, Jerzego Nowosielskiego,
Jerzego Skarżyńskiego i Jonasza Sterna - w "Wystawie
Dziewięciu” w Domu Plastyków w Krakowie. Był to początek
II. Grupy Krakowskiej, która jako stowarzyszenie zarejestrowana
została 9. maja 1957 i otrzymała w użytkowanie
gotyckie piwnice Pałacu Krzysztofory przy ul. Szczepańskiej
2 w Krakowie.
|
|
|
Erna
Rosenstein: Na pamiątkę Urszuli Usakowskiej-Wolff
i Manfredowi Wolffowi, 1995
|
Badanie
tajemnicy
Odwaga
wypowiadania niewygodnych prawd, działania pod prąd
i nie dania się zastraszyć nie opuściła
Erny Rosenstein nigdy: odwaga, na którą w takiej formie
może zdobyć się tylko kobieta. Jak w życiu
tak i w sztuce Erna pozostała artystką niezależną,
nie dającą się programowo przypisać do określonego
kierunku. Nic nie jest takie, jakie wydaje się być.
Z fragmentów, odpadów, plastikowych wkładek do bombonierek,
zepsutych i wyrzuconych przedmiotów tworzyła małe
ikony codzienności, z kapsli, guzików, drucików i spinaczy
biżuterię. Jej obrazy, rysunki, obiekty ścienne
i książkowe są wewnętrznymi intymnymi pejzażami,
migawkami zmiennych stanów psychicznych. Starano się przypiąć
jej etykietkę surrealizmu, metaforyzmu, symbolizmu lub
abstrakcji. Erna Rosenstein była przekonana, że "twórczość
jest badaniem tajemnicy świata przy pomocy obrazu, to jak
można go ukończyć? (...) Mam uczucie, że
ja tylko próbuję uwidocznić coś, co i tak istnieje,
albo coś co będzie, ale ja to mam już w sobie.
Tam, we wnętrzu, jest całkowite pomieszanie czasu
i przestrzeni, tumult i chaos.”[4].
Elementy stylistyczne malarstwa Erny Rosenstein odnajdują
się także w jej wierszach. Potoczna mowa sąsiaduje
z delikatnymi poetyckimi obrazami, pozwalającymi na krótki
wzgląd w uczucia poetki. Taka liryka nie nadaje się
do wydestylowania z niej zamkniętych światopoglądów,
szczególnie tam, gdzie artystka odnosi się do ideologicznych
i społecznych kontrowersji jej czasów. Nawet tam, gdzie
związki z historią i biografią wydają się
być oczywiste, są za każdym razem klockami w
jej grze z nierzeczywistością, materiałem jej
surrealistycznej metody pracy: absolutnej wolności fantazji,
porządkowanej ukrytym napięciem i niewidocznymi związkami.
|
|
|
Erna
Rosenstein: Chwila się
wyolbrzymia, Bad Oeynhausen, 22.10.1996
|
Bolesne
sprawy
Zbliżona
do surrealizmu malarka i autorka "Obiektów magicznych”,
stosunkowo późno dała poznać się jako poetka.
Antyżydowska nagonka 1968 roku, która pozbawiła licznych
polsko-żydowskich intelektualistów ich pozycji i zmusiła
ich do emigracji (ponad 15.000 osób opuściło wtedy
Polskę), dotknęła także i Ernę Rosenstein
osobiście. Zaczęła swoje uczucia wyrażać
w poezji, odzwierciedlającej je rozpacz i smutek, a także
jej ironię i lekceważenie. Jej mąż Artur
Sandauer, wybitny krytyk literacki lat 1960 i 1970, zajmujący
w Polsce podobną pozycję jak w Niemczech w ostatnich
trzydziestu latach Marcel Reich-Ranicki, namówił ją
do opublikowania swoich wierszy. W ten sposób po ponad trzech
latach walki z cenzurą ukazał się w 1972 roku
pod tytułem "Ślad” (Czytelnik, Warszawa) jej
pierwszy tomik poezji, a następnie "Spoza granicam
mowy” (Czytelnik, Warszawa, 1976), "Wszystkie ścieżki”
(Wydawnictwo Literackie Kraków, 1979), "Czas” (Państwowy
Instytut Wydawniczy, 1986), "Trochę z archiwum” (Miejska
Biblioteka Publiczna w Legionowie, 1993), "Jeszcze z archiwum”
(Galeria Rzeźby Stołecznego Biura Wystaw Artystycznych,
Warszawa, 1994) i "Płynie rzeka” (Muzeum Historyczno-Etnograficzne,
Chojnice, 1998). "Wokół było wtedy tyle paskudztwa”,
wspominała Erna Rosenstein rok 1968. "I mnóstwo znajomych
wyjechało. Dla mnie ten moment był ważny inny
jeszcze sposób. Mianowicie ja całe życie pisałam.
Było to moją potrzebą, ale nie wychodziłam
z tym na zewnątrz. Całe moje pisanie szło do
szuflady. Dopiero po 1968 roku, kiedy bardzo boleśnie odczułam
pewne sprawy, które wtedy zaistniały, nazbierało się
wiele wierszy i wtedy Sandauer popchnął mnie do tego,
żeby to wydać. Wtedy je zebrałam i złożyłam
w wydawnictwie, ale zanim się ukazały, to był
już rok bodaj 1972. Od tego czasu zaczęłam wydawać
i mieć spotkania autorskie.”
|
|
|
Erna
Rosenstein, Warszawa, 1996. Foto © Urszula Usakowska-Wolff
|
Na
nowo po śmierci
W
1996 roku Erna Rosenstein otrzymała najważniejszą
polską nagrodę artystyczną im. Jana Cybisa. W
tym samym roku w wydawnictwie Gollenstein ukazał się
wybór jej 155 wierszy, który zaprezentował tę poetkę
po raz pierwszy niemieckiej publiczności. W tej książce,
którą mówiąca płynnie po niemiecku poetka prezentowała
osobiście na spotkaniach autorskich w Niemczech w 1996
i 1997 roku (na Targach Książki w Lipsku, w Düsseldorfie,
Bad Nenndorf, Hüllhorst, Detmold i Gütersloh) niemiecki czytelnik
poznał nieznany mu wycinek polskiej literatury 20. wieku
i odkrył poetkę, która z fragmentów mozaiki własnych
wspomnień i przeżyć budowała poetyckie uniwersum,
w którym, na pierwszy rzut oka niepostrzeżenie, łączyła
własną tragedię z tragedią narodu żydowskiego,
z tragizmem ludzkiej egzystencji. Są to rozmowy z umarłymi,
w których brzmią głosy jej zamordowanych rodziców.
Jej zmarły w 1989 roku mąż też czasami wkładał
jej słowa do ust. "Dla mnie śmierć i narodziny
łączą się ze sobą”, mówiła Erna
Rosenstein. "Człowiek rodzi się na nowo po śmierci,
ponieważ wtedy zaczyna powstawać jego obraz. Dopiero
wtedy zaczynamy człowieka rozumieć, czyli jakby on
mówił do nas to, czego nie mógł powiedzieć za
życia.”[5].
Erna Rosenstein zmarła 10. listopada 2004 roku w Warszawie
i została pochowana na Cmentarzu Powązkowskim obok
jej męża Artura Sandauera.
Tekst
© Urszula Usakowska-Wolff