Kobiety
Laurensa
Przed
wejściem do monumentalnego gmachu z czerwonego piaskowca,
w którym mieści się największe muzeum sztuki
współczesnej w Bielefeldzie - zaprojektowana przez amerykańskiego
architekta Philipa C. Johnsona i oddana po czterech latach budowy
w 1968 roku do użytku Kunsthalle, ustawione są dwie
rzeźby. Po prawej stronie od trzydziestu trzech lat zasiada
"Myśliciel" z 1904 roku, ostatni z trzynastu
sygnowanych własnoręcznie przez Augusta Rodina brązowych
odlewów tej ikony dwudziestego wieku o wysokości 130 cm,
po lewej od trzydziestu jeden lat nowe dni wieści "Ranek"
z 1944 roku, ostatni z sześciu sygnowanych odlewów brązowej
kariatydy o wysokości 125 cm, wykonanej przez rodaka i
początkowego admiratora Rodina, paryskiego rzeźbiarza
Henri Laurensa. Sąsiedztwo
obu rzeźb z początku i pierwszej połowy ubiegłego
wieku sugeruje ich równorzędność i analogiczną
pozycję w historii sztuki minionego stulecia. O ile jednak
pozycja Rodina jest po dziś dzień niekwestionowana,
jego duch wiecznie żywy i ożywiany przez niekończące
się publikacje i filmy, zaś jego związki artystyczne
i mniej lub bardziej niebezpieczne, jak na przykład z rzeźbiarką
Camille Claudel, są pożywką dla coraz to nowych
spekulacji i namiętnych debat; znaczenie rzeźbiarza
podkreślają wreszcie dwa poświęcone mu muzea
- Musée Rodin w Paryżu i Villa des Brillants w Meudon,
o tyle młodszy od niego o 45 lat Henri Laurens należy
do wybitnych wprawdzie, ale jakby nieco zapomnianych mistrzów
rzeźby dwudziestego wieku, mimo że jego wpływy
odcisnęły się na twórczości Henry Moore'a,
Fernando Botero, Eduardo Chilidy i ostatnio demonstracyjnie
nawiązuje do niego urodzony w 1954 roku niemiecki rzeźbiarz
Thomas Schütte. Henri Laurens jest więc bez wątpienia
szarą eminencją w gronie głośnych i uznanych
artystycznych poprzedników, rówieśników i następców,
ale jak każda szara eminencja pozostaje w cieniu.
Odwrót
od anegdotyczności sztuki i - życia
Pozostawanie
w cieniu: wydaje się, że Henri Laurens świadomie
wybrał taki właśnie model życia. Wprawdzie
całe życie spędził w Paryżu, czyli
w ówczesnym centrum sztuki światowej i kierunków, które
wpłynęły na rozwój i oblicze sztuki dwudziestego
wieku, ale zawsze pozostawał na uboczu wielkich wydarzeń.
Mimo że przyjaźnił się z głośnymi
artystami, wśród których wymienić można Amadeo
Modiglianiego, Georgesa Braque'a, Pablo Picasso i Henri Matisse'a,
nie uczestniczył w życiu artystycznej bohemy. Ponieważ
na artystyczną scenę wkroczył w chwili, kiedy
wczesny, tzw. analityczny kubizm dobiegał końca, klasyfikowany
był jako spóźniony kubista, choć kubizm traktował
jako próbę odwrotu od anegdotyczności i poszukiwania
wielkich plastycznych prawd, ubolewając nad tym, że
niektórzy stworzyli z tej próby system [1].
Z czego zapewne wynikały trudności właściwego
zaszeregowania go w tym systemie. Był outsiderem i indywidualistą,
człowiekiem głęboko religijnym, ale nie obnoszącym
się ze swoją religijnością, która była
dla niego czystym sednem artysty, człowieka [2].
Urodzony w ubogiej robotniczej rodzinie, od najmłodszych
lat zmuszony był pracować. Był solidnie zakorzeniony
w życiu [3],
zaś jako artysta-samouk w sztuce poszukiwał własnego
wyrazu, co zobowiązywało do indywidualnej pracy [4].
Przyuczony do zawodu sztukatora i kamieniarza, pojmował
sztukę jako rzemiosło i dążył do
doskonałości form [5].
Praca była dla Henri Laurensa poszukiwaniem siebie,
staraniem uświadomienia sobie tego, co instynktowne [6],
czyli podświadomym procesem twórczym, wynikającym
z instynktownych, intuicyjnych potrzeb, które krystalizowały
się już zupełnie świadomie w końcowym
stadium dzieła: Kiedy zaczynam rzeźbić, mam
bardzo mglistą ideę tego, co chcę zrobić.
Mam na przykład ideę kobiety lub czegoś, związanego
z morzem. Zanim moja rzeźba stanie się wyrazem tego,
czym ma być, jest działaniem plastycznym, dokładniej
ciągiem działań plastycznych, wytworów mojej
wyobraźni, odpowiedzi na oczekiwania, związane z kształtem
(konstrukcją). To jest w sumie wszystko, co decyduje o
mojej pracy. Na końcu daję jej tytuł [7].
Życie prywatne rzeźbiarza cechowały, podobnie
jak i jego sztukę, solidność, wierność
sobie i rodzinie, stałość. W 1905 roku poznał
Marthe Duverger, która została jego żonę. Trzy
lata później urodził im się syn Claude. W wyniku
ciężkiej choroby Henri Laurens musiał się
poddać w 1914 roku amputacji nogi, co uchroniło go
wprawdzie przed udziałem w wojnie, ale skazało na
osiadły siłą rzeczy tryb życia. Picasso,
którego poznał w 1915 roku, polecił go uwadze wpływowego
galerzysty i propagatora kubizmu, Léonce Rosenberga, który zorganizował
mu dwa lata później pierwszą wystawę w paryskiej
"Galerie de l'Effort Moderne". W 1921 roku agentem
Henri Laurensa został Daniel-Henry Kahnweiler, legendarny
handlarz sztuki, jeden z pierwszych, niezwykle zasłużonych
propagatorów i kolekcjonerów sztuki modernizmu. Mimo akceptacji
przez czołowych przedstawicieli ówczesnego, stawiającego
pierwsze kroki rynku sztuki, sztuka Henri Laurensa była
(i jest ciągle jeszcze) rarytasem dla wtajemniczonych,
powodując, że zmuszony był wieść skromne
życie, często na granicy niedostatku. Wprawdzie w
latach 1948 i 1950 zaproszono go do udziału w weneckim
Biennale, ale jego rzeźby nie zostały uhonorowane
nagrodą. W 1950 roku Henri Matisse, który otrzymał
wówczas w Wenecji "Złotego Lwa" za malarstwo,
demonstracyjnie podzielił się nim z podziwianym przez
siebie przyjacielem, z którym łączyło go nie
tylko wspólne imię. Henri Laurens dostąpił także
zaszczytu - pośmiertnego niestety - uczestnictwa w innej
prestiżowej i całkiem wtedy nowej prezentacji sztuki
światowej - "documenta", których druga edycja
odbyła się w 1959 roku w Kassel. Zmarł nagle
5 maja 1954 roku, w 69 roku życia. Zwyczajnego, rzecz by
można szarego życia normalnego człowieka, tak
dalekiego od stereotypowych oczekiwań wiązanych z
biografią "prawdziwego" artysty. Może ktoś,
kto za życia świadomie pozostawał w cieniu, z
trudem dociera do świadomości potomnych i po śmierci?
Architektoniczne
perspektywy
Pochodzący
z 1905 roku "Autoportret", jeden z nielicznych zachowanych
rysunków z okresu wczesnej twórczości Henri Laurensa, pokazuje
ukrytą w cieniu twarz dwudziestoletniego artysty. W następnych
piętnastu latach, głównie pod wpływem spotkania
z Georgesem Braquem, którego poznał już w 1911 roku,
w jego kolażach, gwaszach i niewielkich rzeźbach zaczyna
dominować kolor: złamany brąz, czerwień,
błękit i zieleń, kontrastowane z czernią;
ujawnia się także defragmentaryzacja form, dziedzictwo
analitycznego kubizmu. Fascynuje go ruch, który jest głównym
motywem niewielkich kolaży na papierze: "Tancerki"
i "Joséphine Baker" oraz "Hiszpańskiej tancerki",
drewnianej, kolorowej rzeźby z 1915 roku. W innej rzeźbie
z tego samego roku - "Butelka, szklanka i gazeta",
defragmentaryzacja poszczególnych form jest tak daleko posunięta,
że przedmioty zidentyfikować można jedynie dzięki
tytułowi. Pod koniec pierwszego dziesięciolecia ubiegłego
wieku prace Henri Laurensa stają się coraz bardziej
oszczędne i nieruchome, zredukowane do geometrycznych form.
Są to typowe dla syntetycznego kubizmu martwe "przedmiotowe"
natury, kolejne wersje "Butelek", czyli kolaże
na papierze: "Butelka i gazeta" z 1916 i "Butelka
i fajka" z 1917 oraz płaskorzeźba "Butelka
i szklanka" z kolorowej terakoty, pochodząca z 1918
roku. Innymi ulubionymi tematami jego prac z tego okresu są
"Głowy", dwa kolaże na papierze z 1917 i
1919 roku oraz "Patery z owocami" - raz w formie głowo
podobnego kolażu "Patera z owocami i flet" z
1917 roku oraz wykonana roku później "Patera z winogronami"
- rzeźba o rozmiarach 68 x 62 x 47 cm z kolorowego drewna
i blachy, do złudzenia przypominająca modele konstrukcji
dzisiejszych architektów, zwanych chyba nieco pochopnie "dekonstruktywistami".
Wrażenie, że ta niewielka rzeźba z końca
pierwszego dziesięciolecia dwudziestego wieku antycypuje
rozwój architektury końca dwudziestego i początku
dwudziestego pierwszego wieku nie jest mylne. Zapytany na początku
lat pięćdziesiątych o związki współczesnej
sztuki z architekturą, Henri Laurens odpowiedział:
W czasie kubizmu byliśmy przekonanymi indywidualistami.
Interesowaliśmy się obiektem samym w sobie. Nie mieliśmy
innych trosk poza czystym poszukiwaniem wyczucia, wyczucia masy
i poszukiwania tej masy. Inni, nowe pokolenie, skorzystają
z naszych doświadczeń i włączą je do
monumentalności. Cel, który wydaje im się przyświecać,
jest wielkim celem. Ale jeżeli nie mają innego celu,
to ich dzieła będą tylko dekoracyjne. Jednak
rzeźbiarstwo, które obecnie przeciwstawia się monumentalności,
zrezygnuje z naszego wyboru absolutnego indywidualizmu na rzecz
czegoś innego: zastosowania rzeźby w architekturze,
bądź, ściślej mówiąc, zgodności
między nimi. Już z samego faktu, że nowoczesna
sztuka chciała te rzeczy nareszcie wyrazić plastycznie,
otworzyły się za jednym zamachem perspektywy architektoniczne
[8]. Materializacją
tych słów są dziś spektakularne realizacje Franka
O. Gehry bądź Daniela Libeskinda, którzy - tworząc
monumentalne architektoniczne rzeźby - obiekty same w sobie,
stosują także i owe indywidualistyczne doświadczenia
laurensowskiego kubizmu w architekturze.
Błogosławione
brzuchy
Poprzez
wariacje tematu muzycznego, który pod koniec pierwszego dziesięciolecia
ubiegłego wieku zaczyna przewijać się przez kolaże
i terakotowe reliefy Henri Laurensa, jak na przykład "Instrument
muzyczny i partytura" z 1918 i pochodząca z 1919 roku
kolorowa terakota "Instrument muzyczny", jego prace
stają się coraz bardziej antropomorficzne. "Gitara"
- pierwsza niewielka kamienna rzeźba (37 x 26,5 x 21 cm)
z przełomu lat 1918/1919, przypominająca archaiczną
„magna mater”, rodzaj wyabstrahowanej Wenus z Willendorfu, markuje
początek rzeźbiarskich poszukiwań obiektu
samego w sobie a zarazem zbiorowego sedna życia, którego
symbolem jest dla niego kobiecość. O ile w życiu
prywatnym Henri Laurens pozostał wierny jednej tylko kobiecie,
o tyle jego działania artystyczne konsekwentnie skierowane
były na "cherchez la femme", na poszukiwanie
kobiety jako archetypu egzystencji. Od początku lat dwudziestych
aż do końca życia pozostał wierny tej tematyce:
poszukiwanie kwintesencji metaforyczno-magicznej kobiecości
stało się dominującym motywem jego prac. Jako
wyuczony kamieniarz w latach dwudziestych niejako w sposób naturalny
poświęcił się rzeźbieniu w kamieniu
- tworzywie znanym mu z czasów terminowania w zawodzie. Jego
pierwsze kobiece rzeźby: "Kobieta z gitarą"
(1919 r.), "Gitara" (1920 r.), "Głowa kobiety"
(1920 r.) oraz "Kobieta z kolczykami" (1921 r.), to
niewielkie, trzydziesto-, czterdziesto-, góra pięćdziesięciocentymetrowe
posążki, chłodne, ascetyczne i surowe monolity
w kształcie kobiecych sylwetek, wyłaniających
się z gitar lub podłużnych twarzy, mogących
się także kojarzyć z torsami. Thomas Kellein,
historyk sztuki i dyrektor Kunsthalle w Bielefeldzie dostrzega
w nich figuratywne formy, przypominające kamienne szkielety
gotyckich kościołów. Prezentują się one
jak system pionowych i przekątnych linii, jak nawy główne
i boczne z łukami półkolistymi i apsydami [9].
Wydaje się jednak, że te pierwsze, trójwymiarowe "Głowy"
były przede wszystkim próbą uprzestrzennienia poprzedzających
je "Głów" i "Martwych natur" z kolaży
i reliefów, gdyż Henri Laurens, który odkrył w sobie
powołanie rzeźbiarza, więc - odchodząc siłą
rzeczy od płaskości, musiał dążyć
do ożywienia zdefragmentaryzowanej, geometrycznej cielesności,
aby osiągnąć zamierzoną doskonałość
form. Jego płaskie prace zaczęły wypełniać
się rzeźbiarską materią, przybierając
formę doskonalą, którą stanowił dla niego
kształt kobiecego ciała.
Pod
koniec lat dwudziestych jego kamienne "Kobiety" osiągnęły
pełnię i krągłość kształtów;
mimo niewielkich formatów jego rzeźby wydają się
być monumentalne, jak na przykład "Kobieta z
podniesionym ramieniem" z 1928 roku. Jest to kolejna wariacja
motywu "magna mater" - bez względu na materiał
- zwykły kamień, alabaster, terakotę, bądź
od początku lat trzydziestych odlewy w brązie - kobiety
Henri Laurensa, są, podobnie jak on sam - silnie zakorzenione
w życiu. Jego leżące, tańczące, śpiewające,
śpiące lub budzące się kobiety, jego syreny,
oceanidy i rusałki są przede wszystkim istotami, gotowymi
w każdej chwili wziąć na siebie ciężar
życia. Z ich masywnych najczęściej sylwetek emanuje
solidność, trwałość i cierpliwe trwanie
na straży życia, na przekór ciosom, które w każdej
chwili mogą spać na ich zasłonięte rękami
głowy. Siła tych kobiet - występujących
często w postaci kariatyd, wydaje się być tak
wielka, że nie uginają się one pod brzemieniem
losu wielkich matek - uosobienia laurensowskiego sedna życia.
Nie ma w nim miejsca na wysublimowany erotyzm. Skoro kobieta
jest elementem natury, biologicznym, funkcjonalnym ciałem,
formą odwiecznej i naturalnej cielesności, czyli materii,
odradzającej się w naturze i w innych, roślinnych,
na poły ludzkich, na poły zwierzęcych, realnych
lub mitycznych ciałach, w które wtłacza ją kultura,
może kusić tylko los, i to do dobrego - do bezgrzesznej
egzystencji samej w sobie, do pełnienia odwiecznej roli
strażniczki ciągle na nowo poczynającego się
życia bez potrzeby erotycznego spełnienia. Jest wieczną,
pokorną matką: fetyszem płodności. Istotą
kobiecości, wyrażonej w rzeźbach Laurensa, jest
prokreacja. Brzemiennej kobiecie, symbolicznej "Metamorfozie"
postawił w 1940 roku marmurowy pomniczek (28 x 30 x 22
cm), kładąc ją na porowatym (czyżby niepewnym
gruncie?) cokoliku z terakoty, utwardzonej u góry gipsem. Jego
brązowe figury z lat czterdziestych, z lat drugiej wojny
światowej, najczęściej zwinięte są
w kłębek: to obła masa splątanych kończyn,
z jedną sutką (lub może penisem), z mocno wyeksponowanymi
stopami i ledwo zaznaczoną głową. Bezkształtna,
okaleczona masa, mięso armatnie wojny? W "Pożegnaniu"
- terakocie z 1940 i brązie z 1941 roku Laurens rozstał
się wyznawanym dotychczas ideałem kobiecości,
jego androginiczne figury zastygły w pozie bezgranicznego
cierpienia nad nieludzkością ludzkości, która
macierzyństwo otacza iście religijnym kultem, wysyłając
w czasach wojny miliony ludzkich istnień na śmierć.
"Kwiaciarka" z 1942 roku obronnym gestem zasłania
twarz i piersi. Nad światem zapadła "Noc",
którą zdaje się personifikować rzeźba z
1943 roku, składająca się z masywnych nóg z wielkimi
stopami i potężnego brzucha, zamiast głowy ma
złożone jak do modlitwy dłonie, które przypominają
zarazem zaciśnięte pięści: może wygraża
Stwórcy i wykonawcom jego rzekomej woli, że sprowadzili
ją do roli błogosławionego brzucha, mimo że
w takiej pogardzie mają ludzkie życie? W ostatnim
okresie poszukiwań twórczych Henri Laurensa jego "Kobietom"
znowu wyrosła głowa, ale tylko po to, żeby zgiąć
ją pod ciężarem przeznaczenia i przykryć
rękami przed ciosami losu. Nawet jeżeli szykują
się do skoku, który mógłby zapoczątkować
ucieczkę przed losem wiecznych matek, to tylko jedną
nogą, druga przykuta jest do ziemi w przyklęku. Ten
szpagat między oczekiwaniami wobec roli pokornie klęczącego
fetysza płodności, a próbami stanięcia na własnych
nogach z podniesioną głową, najlepiej wyraża
ustawiony przed Kunsthalle w Bielefeldzie "Ranek",
raczej nie tyle znak przebudzenia się do nowego życia,
co trwanie w niewygodnej pozycji kobiety: istoty, sprowadzonej
do biologicznej funkcjonalności, z której pragnie, ale
nie potrafi i nie wolno jej się wyzwolić. Wydaje się,
że szczególnie pod wpływem wojny, w której uczestniczył
na szczęście jako bierny obserwator, Henri Laurens
stawiał pod znakiem zapytania swoje poszukiwania twórcze,
które prowadziły go do eksponowania ideału kobiecości,
dalekiego wprawdzie od ponętnych, kobiecych ciał Rubensa,
Ingresa, Maneta, bądź popularnych w czasach jego młodości
fotografii egzotycznych piękności, ale przecież
owym jasnym przedmiotom mrocznego pożądania przeciwstawiał
bezgrzeszne, choć także - jakby w imię wyższych
racji - uprzedmiotowione kobiece istoty. Być może
ich funkcji, jak zauważył Thomas Kellein, należy
poszukiwać przede wszystkim w dziedzinie konstrukcji
plastycznej [10].
Wizerunki
i ciała
Pierwsza
obszerna retrospektywa twórczości Henri Laurensa w Niemczech
odbyła się w 1972 roku w Kunsthalle w Bielefeldzie,
do której zbiorów należy, obok "Ranka", także
i "Gitara" z 1918/1919 roku, inaugurująca cykl
jego kobiecych rzeźb. Temu właśnie cyklowi, czyli
sześćdziesięciu rysunkom, kolażom i rzeźbom,
poświęcona była wystawa "Wizerunki kobiet,
kobiece ciała", którą w pierwszej połowie
bieżącego roku Kunsthalle w Bielefeldzie dała
kolejny dowód wierności sztuce tego rzeźbiarza: wielkiej
indywidualności artystycznej dwudziestego wieku. Jego kunszt
i mistrzowskie, czyli doskonałe opanowanie tworzywa plastycznego
coraz częściej zaczyna poruszać serca i umysły
historyków i miłośników sztuki. Bo - o ile wyrażany
przez niego w niewielkich najczęściej rysunkach, kolażach
i rzeźbach ideał kobiecości może być
przedmiotem różnorodnych interpretacji, o tyle opanowany
do perfekcji język form i perfekcja wykonania jest wyrazem
najwyższych artystycznych umiejętności. Monumentalność
i ekspresja tych niewielkich rzeźb jest tak niezwykła,
że zdają się one urastać do gigantycznych
rozmiarów. Mimo świadomie wybranej "poręcznej"
znikomości, są dowodem, że masę można
wyczuć i wyrazić w najmniejszym nawet formacie, pod
warunkiem, że jest on wynikiem procesu poszukiwania owej
masy. Patrząc na te małe, ale jakże wielkie i
doskonałe rzeźby, nad którymi artysta pracował
tak długo, aż nie było na nich widać śladu
jego ręki, dostrzec w nich można metafizyczne sedno
kreacji.
O
ile Thomas Kellein, organizator ekspozycji "Henri Laurens
- Wizerunki kobiet, kobiece ciała" zasługuje
na wdzięczność za to, że wydobył z
cienia tego wybitnego rzeźbiarza, o tyle pewien niedosyt
pozostawia katalog wystawy, traktujący z niezwykłą
dyskrecją życie prywatne i wystawowe francuskiego
artysty, który urodził się, żył pracowicie
i umarł - jak przed nim i po nim wszyscy. A może ten
katalogowy brak to znak, że sztuka, jako zbiór obiektów
samych w sobie, może się obejść bez biografii
twórców?
Tekst
© Urszula Usakowska-Wolff
Henri
Laurens w Tate Collections >>>
Henri
Laurens
Frauenbilder,
Frauenkörper" (Wizerunki kobiet, kobiece ciała)
Kunsthalle
Bielefeld
4.04.
- 27.05.2001
Kurator
Thomas Kellein
Wystawę
zorganizowano przy współpracy min. z Centre Georges Pompidou,
Galerie Louise Leiris oraz państwem Claude i Denise Laurens
z Paryża.
Henri
Laurens
Frauenbilder,
Frauenkörper
Koncepcja,
realizacja i wstęp Thomas Kellein
Dr.
Cantz´sche Druckerei, Ostfildern. 2001
Cena
28 DM
Henri
Laurens
Urodził
się 18.02.1885 r. w Paryżu, w rodzinie bednarza. Po
ukończeniu szkoły podstawowej uczęszczał
do szkoły rzemiosła artystycznego; od 1899 r. pracował
w warsztacie sztukatorskim, a potem jako kamieniarz. W 1905
r. poznał Marthe Duverger, jego przyszłą żonę.
W 1908 r. urodził im się syn Claude. W 1913 r. uczestniczył
w wystawie paryskiego "Salonu Niezależnych",
gdzie prezentował dwie (zaginione dziś) rzeźby:
"Leżącą" i "Głowę mężczyzny",
pozostające pod wpływem Rodina. W 1915 r., z którego
pochodzą pierwsze (zachowane) kubistyczne prace: kolaże
na papierze i małe drewniane i gipsowe rzeźby, poznał
Juana Grisa i Amadeo Modiglianiego, który dwukrotnie go portretował.
W 1917 i 1918 r. uczestniczył w dwóch wystawach w „Galerie
de l´Effort Moderne”, prowadzonej przez Léonce Rosenberga. W
1921 r. jego agentem został Daniel-Henry Kahnweiler. W
1924 r. z rekomendacji Picassa przygotował scenografię
do baletu "Niebieski pociąg" w choreografii Siergieja
Diagilewa. W 1937 r. uczestniczył w wystawie światowej
w Paryżu, na którą przygotował min. (zaginioną
dziś) monumentalną wiszącą konstrukcję
z drewna, kartonu i metalu, znajdującą się w
namiocie, zaprojektowanym przez Le Corbusiera. Otrzymał
nagrodę Heleny Rubinstein. W 1938 r. brał udział
- obok Picassa, Braque'a i Matisse'a, w wystawach w Oslo, Sztokholmie
i Kopenhadze. W latach wojny przebywał na „emigracji wewnętrznej”
i był przedmiotem ataków francuskiej prasy kolaboracyjnej.
W 1946 r. Musée National d´Art Moderne w Paryżu nabyło
jego rzeźbę "Syrena", a czasopismo "Le
point" poświęciło mu specjalne wydanie.
W 1949 r. odbyła się wystawa jego prac w Muzeum Sztuk
Pięknych w Brukseli. W 1948 i 1950 r. uczestniczył
w Biennale w Wenecji. W 1951 r. pierwszą, najobszerniejszą
retrospektywę zorganizowało mu Musée National d´Art
Moderne w Paryżu; a reżyser E. Pillet nakręcił
film dokumentalny "Henri Laurens". W 1953 r. uczestniczył
w Biennale Sztuki w Sao Paolo, gdzie uhonorowano go nagrodą
w dziedzinie rzeźby. Otrzymał zlecenie na wykonanie
monumentalnej rzeźby dla miasteczka uniwersyteckiego w
Caracas. Zmarł 5.05.1955 r. w Paryżu. Rok później
ukazała się pierwsza monografia "Rzeźbiarz
Henri Laurens", której autorką była Marthe Laurens.
Przypisy