Ponieważ
artysta nie zgodził się na pokazanie inkryminowanej
wystawy, słusznie motywując to tym, że stróże
niemieckiego porządku wkroczyli do akcji w momencie, kiedy
jego ekspozycja nie była jeszcze w całości rozpakowana,
organizatorzy w osobach Jana Hoeta, dyrektora MARTy i kuratorki
Melgaarda, Ann Demeester, zdecydowali się na zaprezentowanie
jej w takiej formie, w jakiej po pobieżnym obejrzeniu zakazali
jej owi stróże. W sobotni wieczór 1 czerwca można
więc było wędrować po „Ruinach jednej wystawy”
i zastanawiać się, czy „sztuka powinna mieć konsekwencje”.
W konsekwencji skandalu, wywołanego bezprecedensowym zamknięciem wystawy Melgaarda, które było wynikiem akcji prowincjonalnych polityków przeciwko dotychczasowej działalności MARTy, starającej się włączyć Herford do międzynarodowego obiegu sztuki nie zawsze miłej dla oka, ale pobudzającej wyobraźnię i skłaniającej do dyskusji, refleksji i zadumy nad problemami współczesnego świata, świat dowiedział się o istnieniu Herfordu. W maju miasto to bowiem nie schodziło z czołówek niemieckiej prasy federalnej, cytującej min. norweską minister kultury, która akcję herfordzkich organów porządku publicznego nazwała aktem cenzury. Norweskie gazety porównywały sytuację w Herfordzie do tej, istniejącej w latach trzydziestych, kiedy narodowi socjaliści zabronili w Niemczech sztuki „zdegenerowanej”. Ponieważ
wystawę Bjarne Melgaarda zamknięto z powodu „gloryfikacji”
i „banalizacji” przemocy oraz treści „uwłaczających
godności ludzkiej” a także zwierzęcej w postaci
odzianej w lateksowe ubranko kozy, których to prokuratorzy doszukali
się w jego nie do końca rozpakowanych dziełach
sztuki i nie do końca zapakowanego w sztuczny płaszczyk
rogatego dzieła fauny, po Herfordzie krążyły
obowiązkowe plotki o drastycznych obrazach i satanistycznych
przekazach, zawartych jakoby w „Czarnym Niżu”. Mimo że
nikt poza prokuratorami i urzędem porządkowym, czyli
dziewięcioma osobami, wystawy nie widział, bo została
ona przez nich zakazana, politycy z prawej strony zarzucali
jej w regionalnej prasie dosłowne ranienie wartości,
ci z lewicy oburzali się tamże z powodu jej pornograficzności.
Bjarne Melgaard: „Ruine einer Ausstellung - maybe art should have consequences” 2. 06 - 18. 09. 2002
|