Fluxus/Video/Lux
Technika
Nam June Paika
Pierwszy
wypadek 21 wieku wydarzył się w 1982 roku, kiedy przed
Whitney Museum w Nowym Yorku Robot K 456 zderzył
się z taksówką. Piętnaście lat później
na dziedzińcu barokowego zamku w westfalskim mieście
Münster 32 pomalowane na srebrny kolor automobile z pierwszej
połowy dwudziestego wieku wieściły jego koniec.
Wydobywały się z nich dźwięki Requiem
Mozarta: hołd złożony muzyce, która zdawała
się triumfować nad techniką, niby ulotna a jednak
nieprzemijalna nadbudowa w przemijalnej obudowie.
Autorem
obu spektakularnych akcji - tej zwiastującej przyszłe
katastrofy, przeprowadzonej w amerykańskiej metropolii
na początku lat osiemdziesiątych i tej, zamarłej
w bezruchu eleganckich limuzyn, symbolu ruchliwego dwudziestego
wieku na westfalskiej prowincji, jest Nam June Paik. W 1999
roku prestiżowy amerykański magazyn ARTnews
zaliczył go, obok Picassa, Duchampa i Rauschenberga, do
grona 25 najwybitniejszych artystów minionego stulecia.
Pionier
i wizjoner
O
ile nieliczni wybrańcy losu rodzą się w czepku,
o tyle wydaje się, że Nam June Paik urodził się
z palmą pierwszeństwa we wszechstronnie uzdolnionych
rękach. Był pierwszym, który publicznie demolował
fortepiany, aby wydobyć z nich ostateczne brzmienie. Jako
pierwszy wprowadził telewizor do sztuki i seks do muzyki.
Był współautorem pierwszego zdalnie sterowanego robota
oraz pierwszego video-syntetyzatora. Przez pierwsze piętnaście
lat swojej multimedialnej i interdyscyplinarnej pracy nie wystawiał
swoich prac w muzeach ani galeriach komercyjnych. Ten
artysta i kompozytor, który był programowym anty-artystą,
dekompozytorem i dekonstruktorem, jako pierwszy konstruował
wielkie instalacje video, zwane przez niego video-tapetami.
Ten teoretyk medialnej ery jako pierwszy już w 1974 roku
przewidział Electronic Super Highway, przyszły
World Wide Web. Uczestniczył w pierwszej artystycznej
audycji satelitarnej, transmitowanej na żywo. Był
wreszcie pierwszym profesorem sztuki video w Europie - na Akademii
Sztuk Pięknych w zachodnioniemieckim Düsseldorfie
- i pierwszym Koreańczykiem, reprezentującym zjednoczoną
sztukę niemiecką na Biennale w Wenecji. W 1991 roku
umieszczony został przez niemiecki miesięcznik „Capital”
w pierwszej dziesiątce rankingu artystów światowych.
Nam June Paik - pierwszorzędny światowy artysta z
wrodzonym prawem pierwszeństwa, koczownik w globalnej sieci
kulturowej i kulturalnej różnorodności.
W
centrum klasyki i nowej muzyki
"Koczownictwo”
Nam June Paika, wymuszone początkowo sytuacją polityczną,
czyli faktem, że przyszło mu żyć w ciekawych
czasach, stało się z czasem jego znakiem firmowym.
Po wybuchu wojny koreańskiej w 1950 roku osiemnastoletni
student wyższej szkoły muzycznej Kyungi High School
w Seoulu wyjechał do Tokio, gdzie na uniwersytecie rozpoczął
studia filozofii, historii sztuki i muzyki. Zakończył
je w 1956 roku pracą dyplomową o Arnoldzie Schönbergu.
Fascynacja muzyką nowatora środków brzmieniowych oraz
filozofią Hegla, czołowego przedstawiciela klasycznej
filozofii niemieckiej, na którego dziełach uczył się
niemieckiego, sprawiły, że absolwent uniwersytetu
w dalekowschodniej metropolii przeniósł się na bardzo
daleką zachodnią prowincję: przez następne
dwa lata studiował historię sztuki na uniwersytecie
w Monachium i kompozycję w Wyższej Szkole Muzycznej
w Norymberdze, u profesora Wolfganga Fortnera. Studia były
dość nudne i senne, na zajęciach z teorii muzyki
Paik najczęściej drzemał, zaś jego profesorowie
z przedmiotów praktycznych uważali go za raczej mało
zdolnego pianistę. Obudzenie nadeszło jednak już
wkrótce: w 1958 roku zakończył studia muzyczne pracą
dyplomową o Preromantycznej sonacie i przeniósł
się do Kolonii, gdzie podjął pracę w radiowym
studiu muzyki elektronicznej Westdeutscher Rundfunk, którym
kierował awangardowy kompozytor Karlheinz Stockhausen.
Zgromadził on wokół siebie grono artystów i intelektualistów,
którzy z muzyki, słowa i ruchu stworzyć pragnęli
jedno wielkie, interdyscyplinarne dzieło. Spotykali
się w kolońskiej pracowni związanej wówczas ze
Stockhausenem malarki Mary Bauermeister,
tworząc pod koniec lat pięćdziesiątych podstawy
artystycznej awangardy, która zadomowiwszy się na początku
lat sześćdziesiątych w pobliskim Düsseldorfie,
głównie za sprawą George’a Maciunasa, Wolfa Vostella,
Josepha Beuysa i właśnie Nam June Paika weszła
do historii sztuki jako Fluxus. W 1959 roku Nowa Muzyka
była centrum wszystkich artystycznych ruchów i Niemcy były
centrum Nowej Muzyki, napisał Paik czterdzieści
lat później. Dzięki Stockhausenowi Paik poznał
czołowego kompozytora awangardy, Amerykanina Johna Cage,
który, podobnie jak i na innych artystów Fluxusu wywarł
ogromny wpływ również na "dźwiękową”,
„obrazową” i "ideową” twórczość Koreańczyka.
Także pod wpływem amerykańskiego buddysty Cage’a
pochodzący z buddyjskiego kraju heglista Paik odkrył
filozofię ... zenu.
Na
początku było jajko
Obecność
Nam June Paika na wystawowym parkiecie odnotowana została
po raz pierwszy 14 listopada 1959 roku. W niewielkim, ale wymownym
artykule Śmieciarz i miotacz jajek gazeta "Düsseldorfer
Nachrichten” relacjonowała przebieg wystawy, otwartej dzień
wcześniej w "Galerie 22” w Düsseldorfie. Mimo że
eksponowano tam prace rodzimego, ale mieszkającego w Paryżu
artysty, owego tytułowego, bo tworzącego obiekty ze
znalezionych na wysypiskach przedmiotów śmieciarza
Egona Kalinowskiego, to gwoździem programu był
wykonujący dzieło Hommage a Johne Cage Koreańczyk
Nam June Paik. Uwadze recenzenta nie umknął żaden
szczegół orkiestracji, w jakiej zmuszony był
uczestniczyć: Obok dwóch magnetofonów, dwóch fortepianów
(przy czym jeden był już całkowicie zdemolowany),
jednej samochodowej zabawki, pozytywki, blaszanej puszki, jednej
plastikowej lokomotywy, na której można gwizdać,
jednej szyby i jednego taktomierza, położono także
i jajko! (...). Maestro włączył magnetofony i
rozległy się wariackie wrzaski. Potem on sam zaczął
wariować, wrzeszczeć, rzucił puszką i jajkiem
o ścianę, jeden fortepian okładał pięściami
a drugi ciął nożem. Następnie z magnetofonu
zabrzmiały wiadomości radiowe o konferencji ministrów
zagranicznych, zaś Maestro włączył pozytywkę
i taktomierz, grając w tym samym czasie kilka normalnych
taktów na fortepianie. Na tym jednak nie koniec złej gry.
Nowy atak. Paik złapał samochodzik i zaczął
wrzeszczeć, rzucił się do kontaktu i zgasił
światło, zapalił dwie świece, rzucił
dwa kapiszony na ziemię, kopnął butelką
w szybę, tak że dźwięcznie pękła
i na koniec przewrócił fortepian (...). Wielkie brawa.
Czy to numer cyrkowy czy niepokojące symptomy? U artysty
i bijącej brawa publiczności? Jednakże organizatorzy
popełnili jeden wielki błąd w orkiestracji. Trzeba
było zamiast przewidzianego w partyturze surowego jajka
położyć jajko na twardo. Dla znawców było
jednak od początku jasne, że tu coś jest nie
tak.
Budda
przed telewizorem
Błądzenie
jest rzeczą recenzentów, nowatorskim orkiestratorom czas
przyznaje rację: dokładnie czterdzieści lat później,
14 listopada 1999 roku w Kunsthalle w Bremie otwarta została
wielka, obejmująca ponad sto prac, retrospektywna wystawa
Nam June Paika Fluxus/Video, dokumentująca najważniejsze
etapy rozwoju twórczości i dokonania tego artysty, tak
bardzo związanego z Niemcami. Po raz pierwszy można
było obejrzeć jego notatki, listy, partytury, żartobliwe
rysunki i tzw. Krawattenbilder, czyli odciśnięte
na pożółkłych kartkach papieru odciski maczanych
w tuszu własnych krawatów, którymi obdarowywał przyjaciół.
Po raz pierwszy można też było obejrzeć
na raz wszystkie te dzieła, które ugruntowały pozycję
Paika jako ojca sztuki video, ojca rodziny robotów
i architekta telewizyjnych ogrodów. Był więc
ustawiony w pionie telewizor Zen for TV z 1963 roku,
z pionową kreską na martwym ekranie, wywołaną
przy pomocy elektromagnesu i legendarny TV-Buddha z 1974
roku, który unaocznia, że patrzenie nie jest równoznaczne
z widzeniem. Cóż więc można zobaczyć na
trzydziestu kolorowych monitorach, migocących wśród
prawdziwych roślin doniczkowych TV-Garden, który
taką sensację wzbudził na documenta 6 w 1977
roku? A co dopiero na 166 monitorach Żółwia,
który zamarł w barwnym, migotliwym bezruchu w głównej
hali muzeum w Bremie! Ta wykonana na zamówienie Philipsa i wystawiona
w pawilonie tego koncernu na Międzynarodowej Wystawie Radiowej
IFA w 1993 roku w Berlinie monumentalna video-rzeźba najlepiej
chyba dokumentuje drogę, jaką przeszedł Nam June
Paik, a wraz nim konsumenci medialni, czyli w największym
skrócie widzowie: od pojedynczego odbiornika, którym można
było sterować, do masowych odbiorców, którymi można
sterować przy pomocy masy ruchomych obrazków. Wydaje się,
że artysta, którego Allan Kaprow nazwał niegdyś
terrorystą kultury, i technolog, który kochał
tak zwaną anty technologiczną technologię
i karierę ojca sztuki video rozpoczynał pod hasłem
Telewizja atakowała nas przez całe nasze życia,
teraz my kontratakujemy , sam w końcu uległ producentom
technologii. Trzeba jednak pamiętać o tym, że
Paik sukces komercyjny osiągnął dopiero późno,
pod koniec lat osiemdziesiątych, kiedy to dzięki kolejnym
członkom Rodziny Robotów trafił do kolekcji
prywatnych. Ojciec Rodziny osiągnął wówczas
wiek dziadka. W dojrzałym wieku były kontestator,
który w 1963 roku zalecał: Patrz twoim prawym okiem
na twoje lewe oko, dojrzał widocznie do establishmentu.
Nie jestem tym, który musi udowodnić, czy telewizja
jest dobra czy zła. Interesuję się życiem,
dobrą sztuką i pieniędzmi, powiedział
tygodnikowi "Der Spiegel” (Nr 11/1999).
Czas
poważnej rozrywki dla mas
Jakie
przesłanki, jakie zwroty lub konsekwentnie niezmienne strategie
umożliwiają taki rozwój: od postrachu mieszczan i
artysty Fluxusu do uznanej gwiazdy artystycznej zarówno w świecie
muzealnym jak i na rynku sztuki?,
pyta Wulf Herzogenrath. Jak udaje się Paikowi być
równocześnie anty-artystą i artystą, teoretykiem
i praktykiem sieciowego świata i żyć na odludziu,
jak humanista w namiocie koczownika, zachowując ironiczny
dystans? I odpowiada: Od samego początku jego celem
była akceptacja medialnego postępu i technicznego
rozwoju, któremu poświęcone były jego prace,
ale także napędzanie ich własną fantazją
i przekraczanie przy tym tak pozornie niewzruszonych granic
między poszczególnymi dyscyplinami, również tych granic,
które oddzielają sztukę poważną od rozrywkowej
(czyli Sztukę od sztuki dla szerokich mas). Szerokie
masy poznały Paika 12 kwietnia 1984 roku: wystąpił
on jako uczestnik i współtwórca audycji popularnego talkmastera
Alfreda Biolka „Dworzec Bio”, emitowanej przez I. Program Telewizji
Zachodnioniemieckiej ARD. Publiczność w studiu siedziała
na tle V-yramidy, nad głowami unosiły się
Wiszące ogrody Semiramidy, pod nogami migotała
posadzka z monitorów. Dziesiątki monitorów w studiu powielały
w nieskończoność rozgrywające się na
oczach publiczności w studio i tej zgromadzonej po drugiej
stronie ekranu show, zacierając granice między przedmiotem
i podmiotem przekazu. "Paika u Bio”, czyli zdawać
by się mogło żartobliwą wizję „telewizji
w telewizji” obejrzało wówczas dziesięć milionów
widzów. Takie były początki masy komunikacji, która
stała się dziś komunikacją mas. Ta audycja,
emitowana non stop podczas retrospektywy w Bremie uświadamiała,
że praca Paika z medium masowej komunikacji - telewizją
- należy do tych aspektów jego twórczości, które umknęły
uwadze krytyków. Tak, pragnę być popularny. Jestem
artystą komunikacji, więc muszę komunikować
z moją publicznością, powiedział miesięcznikowi
"art” (Nr 12/1999).
Retrospektywa
przyjaźni
Może
właśnie z powodu dzisiejszej wszechobecnej technologizacji
codziennego życia na permanentnej video-tapecie realnej
wirtualności podczas zwiedzania retrospektywy Fluxus/Video
udzielało się uczucie nostalgii, melancholii, bezpowrotności.
Nie dlatego, że Fluxus umarł i nie dlatego,
że nic nie starzeje się tak szybko, jak najnowocześniejsza
nawet technika. Retrospektywa Nam June Paika była przede
wszystkim retrospektywą pamięci, hommage dla jego
nieżyjących przyjaciół, z którymi stawiał
pierwsze kroki na deskach medialnego teatru na początku
medialnej ery. Jego wystawa w Bremie pozostanie bowiem w pamięci
jako retrospektywa przyjaźni: z przepiękną wiolonczelistką
Charlotte Moormann, która zrezygnowała dla niego z klasycznej
muzycznej kariery, odgrywając jego Sextroniczne opery
przyodziana w biustonosz z dwóch mini-telewizorów, czyli skandaliczny
swego czasu TV-Bra. Z Georgem Maciunasem, Josephem Beuysem
i Wolfem Vostellem, z którymi wspólnie chciał sprowadzić
życie i sztukę do wspólnego mianownika. I wreszcie
z Johnem Cage’m, który nauczył go rozumieć pustkę
i tak banalne, że niesłyszalne dźwięki codzienności
zamieniać w niecodzienny dźwięk. Pustkę
po zmarłych przyjaciołach trudno wypełnić
nawet w poświęconych im video-rzeźbach i dokumentacji
wspólnych działań. W roboto podobnych video-figurach
z telewizorów, którymi uwiecznił swoich przyjaciół
(Beuys Voice z 1990 lub powstała rok później
Charlotte Moormann) elektronika trwa w niezwykłej
symbiozie z przedmiotami, charakterystycznymi dla portretowanych
osób. Kapelusz, sanki, ptasia klatka; wiolonczela i smyczek:
doczesne i ponadczasowe personifikacje ich biografii.
Laserowa
drabina Jakubowa
Na
otwarciu swojej retrospektywy w Bremie Nam June Paik obecny
był za pośrednictwem satelity. Związane to było
z przygotowaniami do jeszcze większej jego wystawy, która
w lutym 2000 roku otwarta została w Muzeum Guggenheima
w Nowym Yorku. Jego nieobecność w Bremie spowodowana
była jednak przede wszystkim okolicznością, że
artysta, którego znakiem firmowym jest ruchliwość,
od trzech lat skazany jest na nieruchomość. Sparaliżowany
lewostronnie po ataku apopleksji, prowadzi nudne życie
w swoim nowojorskim mieszkaniu, siedząc w wózku inwalidzkim
przed telewizorem. A ponieważ to medium produkuje permanentną
sensację i uodparnia ludzi na wszelką nowość,
dlatego też obecnie ojca sztuki video zajmuje
technika laserowa, która nie znajduje (dotychczas) zastosowania
w telewizji. Laser jest zarówno delikatny jak i podniosły.
Daje człowiekowi sensacyjne uczucie. Od czasu, kiedy doznałem
ataku apopleksji, stałem się w pewien sposób religijny.
Potrzebuję czegoś, co moje życie wyzwala z codziennej
nędzy, powiedział miesięcznikowi "art”
(Nr 12/1999).
Okolicznościowym
wyrazem tego wyzwolenia była gigantyczna rzeźba z
drutów i kabli, usytuowana w spiralnej hali nowojorskiej świątyni
sztuki, swoiste hommage dla architekta Muzeum Guggenheima,
Franka Lloyda Wrighta. Z 25 metrów wysokości spadał
prawdziwy wodospad, po którym wspinała się laserowa
Drabina Jakubowa przy dźwięku anielskich
chórów w wykonaniu Davida Bowie, Lou Reeda i niemieckiej grupy
Tote Hosen. Bez względu na okoliczności: Każda
nowa technika jest sztuką Nam June Paika. On wie, że
nowa era będzie erą lasera. Fiat lux!
Tekst
© Urszula Usakowska-Wolff
Kwartalnik
ORO
Nr 3 (40) 2000
Wszystkie
cytaty, poza tymi, których źródło podano w tekście,
pochodzą z katalogu "Nam June Paik. Fluxus/Video”.
Kunsthalle Bremen. 1999. Wyd. Wulf Herzogenrath.
ISBN 3-98004084-9-3
Nam
June Paik
Fluxus/Video
14.11.
1999 - 23.01.2000
Kunsthalle
Bremen
The
Worlds of Nam June Paik
11.02
- 23.04.2000
Guggenheim
Museum
New York
Nam
June Paik
Urodzony
20 lipca 1932 roku w Seoulu. 1946 - 1950 studia w Wyższej
Szkole Muzycznej w Seoulu. 1950 - 1956 studia filozofii, muzyki
i historii sztuki na Uniwersytecie w Tokio. 1956 - 1958 studia
historii sztuki na Uniwersytecie w Monachium oraz kompozycji
w Wyższej Szkole Muzycznej w Norymberdze. 1958 pobyt na
13. Międzynarodowym Wakacyjnym Kursie Nowej Muzyki w Darmstadt,
początek znajomości z Johnem Cagem. 1959 prapremiera
utworu "Hommage a John Cage - Muzyka na magnetofon i fortepian”
w "Galerie 22” w Düsseldorfie. 1961 udział w organizowanym
przez Karlheinza Stockhausena festiwalu "Originale” w Kolonii.
1962 udział we "Fluxus - Międzynarodowy Festiwal
Najnowszej Muzyki” w Wiesbaden i "Neo-Dada w Muzyce” w
Düsseldorfie. 1963 otwarcie pierwszej wystawy indywidualnej
w "Galerie Parnass” w Wuppertalu: "Exposition of Musik
- Electronic Televison” z 13 manipulowanymi telewizorami
i różnymi obiektami dźwiękowymi. 1963 wyjazd
do Tokio. 1964 wspólnie z inżynierem Shuya Abe buduje pierwszego
zdalnie sterowanego robota, który potrafi chodzić i mówić.
1964 wyjazd z Tokio do Nowego Yorku, gdzie postanawia osiedlić
się na stałe. Początek współpracy z Charlotte
Moormann (ich ścisły artystyczny związek przerywa
śmierć wiolonczelistki w 1991 roku). 1967 zostaje
aresztowany wraz z Charlotte Moormann podczas wykonania
"Opera Sextronique” w Nowym Yorku. 1969/70 buduje wspólnie
z Japończykiem Shuya Abe pierwszy syntetyzator video, rozpoczyna
też serię prac "Closed circuits”, której najbardziej
znanymi przykładami są "TV i Video-Buddha”. 1977
małżeństwo z Shigeko Kubota, japońską
artystką video. Jego „TV Garden” pokazany zostaje na documenta
6 w Kassel, wystawę inauguruje satelitarna transmisja na
żywo, w której uczestniczą ponadto Joseph Beuys
i Douglas Davis. 1978 wspólnie z Josephem Beuysem wykonuje duet
fortepianowy „In Memoriam George Maciunas” w auli ASP w Düsseldorfie.
1979 - 1995 jest profesorem sztuki video na tej Akademii. 1982
pierwsza retrospektywa w Whitney Museum w Nowym Yorku. Realizacja
"Tricolor Video” z 384 monitorami i 8 taśmami video
dla Centre Georges Pompidou w Paryżu. Inauguracja „Roku
Orwellowskiego” : 1 stycznia 1984 roku organizuje satelitarną
transmisję telewizyjną na żywo "Good Morning,
Mr. Orwell", która odbywa się równolegle w Nowym Yorku,
Paryżu i New Dehli; w 45-minutowej audycji uczestniczą
znane osobistości sztuki awangardowej, filozofii i rozrywki,
min. Charlotte Moormann, Allen Ginsberg, John Cage, grupa Urban
Sax i Niki de Saint-Phalle. 1987 na documenta 8 w Kassel pokazuje
tryptyk "Beuyce-Voice” na cześć zmarłego
rok wcześniej przyjaciela Josepha Beuysa. 1988 z okazji
24. Olimpiady w Seoulu ogólnoświatowa transmisja jego audycji
"Wrap Around the World”, w której uczestniczy 14 krajów.
Jest to collage medialny, na który składają się
transmisje koncertów Davida Bowie, grupy "Tote Hosen”,
zdjęcia z karnawału w Rio de Janeiro, z wyścigów
samochodowych w Irlandii, grających w piłkę nożną
słoni z Azji i występów tancerza Merce Cunninghama.
Podczas Olimpiady prezentuje również wielką instalację
"The more the better”, wieżę z 1003 monitorów.
1988 laureat nagrody im. Kurta Schwittersa miasta Hanower. Od
1988 roku mieszka w Nowym Yorku i Wiesbaden. 1991 wyróżniony
"Cesarskim Pierścieniem”, prestiżową nagrodą
niemieckiego miasta Goslar. W Kunsthaus w Zurychu i Kunsthalle
w Bazylei pokazywana jest jego dwuczęściowa wystawa
"Video-Time/Video-Space.” 1992 pierwsza wielka retrospektywa
w Narodowym Muzeum Sztuki Współczesnej w Seoulu; przyznanie
mu Medalu Picassa przez UNESCO. 1993 wspólnie z Hansem Haacke
reprezentuje Niemcy na Biennale w Wenecji. Pawilon niemiecki
otrzymuje "Złotego Lwa.” 1995 wielka wystawa indywidualna
"High Tech Allergy” w Muzeum Sztuki w Wolfsburgu. 1997
udział w plenerowej wystawie "Skulptur.Projekte” w
Münster. 1998 otrzymuje nagrodę Kyoto japońskiej
fundacji Inamori (najwyżej, obok nagrody Nobla, dotowanego
wyróżnienia na świecie). 14.11. 1999 - 23.01.2000
retrospektywa "Fluxus/Video” w Kunsthalle w Bremie. 11.02
- 23.04.2000 "The Worlds of Nam June Paik” w Muzeum Guggenheima
w Nowym Yorku. 6.05 - 16.07.2000 wystawa "Rysunki” w Muzeum
Sztuki w Bazylei.
Tekst
© Urszula Usakowska-Wolff
Nam
June Paik w panix.com >>>