|
Urszula
Usakowska-Wolff
Elementarna
mechanika codzienności
O sztuce Dietera Rotha
Zmarły
5 czerwca 1998 roku w wieku 68 lat artystyczny multitalent Dieter
Roth należy do najwybitniejszych i najoryginalniejszych osobowości
sztuki drugiej połowy dwudziestego wieku. Był grafikiem,
malarzem, rzeźbiarzem, instalatorem, performerem, muzykiem
i wydawcą, publikującym swoje własne książki
artystyczne i wiersze. Był konsekwentnym outsiderem, który
swoje własne życie uczynił głównym przedmiotem
i podmiotem sztuki. Od początku lat sześćdziesiątych
ubiegłego wieku jego wszechstronne dzieło jest rodzajem
pamiętnika, w którym starał się z obsesyjną
dokładnością udokumentować codzienność
we wszystkich jej materialnych i intelektualnych przejawach, aby
zachować swoje indywidualne przemijanie dla potomności,
może nawet dla wieczności. Urodzony 21 kwietnia 1930
roku syn Niemki i Szwajcara, mieszkający na przemian w dalekim
Reykjaviku nad Atlantykiem, dokąd wyjechał w 1957 roku
z poznaną w Kopenhadze islandzką żoną Sigridur
Björnsdóttir, i w bliskiej Bazylei nad Renem, był przede
wszystkim rzeźbiarzem, który przez całe swoje życie
budował sobie pomnik z odpadów codzienności. Jego własne
życie było najważniejszym obiektem jego sztuki
i dostarczało mu surowca artystycznego. Były nim książki,
z których produkował "Kiełbasy Literackie”, plasterki
salami pod szkłem, które oprawiał w ramy i przyprawy,
z których w szklanych witrynach aranżował barwne kompozycje,
mniej lub bardziej przyjemnie pachnące instalacje z czosnku,
sera, czekolady i bobków królika, wycinki z gazet i ścinki
papieru, które umieszczał w segregatorach jako "Płaski
odpad”, setki godzin ze swojego codziennego życia, które
nagrywał na taśmę wideo i które przewijały
się przez setki monitorów pod tytułem "Sceny Solo”
oraz gigantyczna "Rzeźba Ogrodowa” i własna pracownia,
czyli pokazywana na Documenta 11 "Wielka Ruina Stołowa”,
wyglądające w muzeach i na salach wystawowych jak obce
ciała.
Zabójcze
piękno rozkładu
Życie
jest ciągłym procesem, rozpoczynającym się
codziennie od nowa, jest stałym poczynaniem, trwaniem i przemijaniem,
niedokończeniem, niedoskonałością i skończonością.
Tak samo jak artykuły spożywcze, które Dieter Roth odkrył
dla swojej sztuki, ludzkie życie ma określony termin
przydatności do spożycia, który jednak nie może
zostać przekroczony: pleśń na czekoladzie trwa
dłużej niż artysta tworzący dzieła z
czekolady lub pleśni, film żyje dłużej niż
filmowiec. Początek i koniec, a więc codzienne życie
ze wszystkimi wzlotami i upadkami między początkiem
i końcem, są głównymi tematami sztuki Dietera Rotha,
bez względu na to, jakimi środkami artystycznymi posługiwał
się on w celu zobrazowania swojego obsesyjnego zainteresowania
przemijaniem. Był estetą rozkładu i rozpadu i pokazywał
ich zabójcze piękno: miękkie, włochate i malownicze
jak pleśń porastająca konającą materię,
pobudzająca ją do nowego życia. Nieprzemijalność
przemijania, chaos, prowadzący do porządku i porządek,
z którego powstaje chaos: w świecie obrazów, form i książek
Dietera Rotha wszystko jest płynne, tak samo jak w prawdziwym
świecie.
Rozpad
wychodzi na dobre
Pod
wpływem nauczycieli i obowiązujących wówczas artystycznych
trendów, na początku swojej kariery w połowie lat pięćdziesiątych,
Dieter Roth chciał się sprawdzić jako konstruktywista.
Wystawa ruchomych rzeźb kinetyka Jeana Tinguely, którą
obejrzał w 1960 roku w Bazylei, stanowiła punkt zwrotny
na drodze do znalezienia własnej ekspresji artystycznej,
nazwanej przez niego "bazgraniem”. Na tamtej głośnej
wystawie "były te maszyny, które się same niszczyły
i to z ogromnym hukiem. Wtedy opanowała mnie potworna zazdrość
i byłem bardziej nieszczęśliwy niż przedtem,
bo Tinguely zrobił to, co mi się wydawało właściwie.”
Dwie prace markują początek zadziwiającej i już
zupełnie "własnej” sztuki Dietera Rotha: jego pierwsza
"Kiełbasa Literacka” z 1961 roku oraz "14 ilustracji
gazetowych” z przełomu lat 1963/64. Z tamtego okresu pochodzą
także liczne obiekty książkowe, w których artysta
używał gazet jako tworzywa artystycznego. Stosowanie
codziennych i ogólnie dostępnych materiałów zaczęło
odgrywać w jego następnych pracach coraz większą
rolę. W 1974 roku wyprodukował na przykład "Kiełbasę
Literacką”, w której dosłownie poddał obróbce kiełbasianej,
czyli zmielił, odpowiednio przyprawił i wcisnął
w kiszkę 20-tomowe dzieło słynnego niemieckiego
filozofa Hegla. Coraz częściej korzystał także
z artykułów spożywczych: przypraw, sera, prawdziwej
kiełbasy, czekolady i owoców, które wkładał pod
szkło i oprawiał jak prawdziwe dzieła sztuki w
ramy, pozwalając im tam powoli ale skutecznie pokrywać
się pleśnią. W przeciwieństwie do Josepha
Beuysa, który swoje nietrwałe "dzieła spożywcze”
utrwalał farbą olejną, zwolennik sztucznego i autentycznego
rozkładu Dieter Roth był przeciwnikiem jakiejkolwiek
konserwacji, albowiem "przedmioty z czekolady lub tym podobne
mogą (albo wręcz muszą) roztopić się,
przeminąć, rozpaść się, zostać nadgryzione,
nadłamane, rozcięte, porysowane - bo to im wychodzi
na dobre.”
Całe
to gówno
Porażka,
to co zepsute, okaleczone, chore, niepotrzebne i nie dokończone,
szkice, które się wyrzuca podczas pisania lub rysowania do
kosza, bazgroły na podstawkach do piwa lub serwetkach, wykonywane
automatycznie podczas rozmów telefonicznych, bełkot w upojeniu
alkoholowym, szczekanie tysiąca psów jako wyraz ich nędznej
wegetacji w jednym z hiszpańskich schronisk dla zwierząt,
destrukcyjna siła popędów, depresja i choroba, przemijanie,
rozkład i smród: cały ten obłęd codzienności,
który bez ogródek nazywał "gównem”, był surowcem,
z którego Dieter Roth (piszący się także niekiedy
jako Diter Rot) tworzył swoją sztukę. Ciężko
strawną i nie nadającą się do lekkiej, łatwej
i przyjemnej konsumpcji, gdyż jej termin przydatności
do spożycia powinien być - zgodnie z założeniami
artysty - przekroczony.
Robić
książki tak jak stoły
"Nie
sądzę, że rozpoczynałem jako malarz. Tak naprawdę
rozpoczynałem jako poeta”: Dieter Roth, który produkował
z ksiąg wielkich mężów, takich jak Hegel, Grass
lub Walser prawdziwe, a więc wędzone i odpowiednio przyprawione
"Kiełbasy Literackie”, był od końca lat pięćdziesiątych
ubiegłego wieku niestrudzonym producentem słów i książek.
"Robiłem te książki tak jak się robi
stoły. Nie zapisywałem ich do końca, ale po prostu
je robiłem.” Dzieło tego książkowego rzemieślnika
obejmuje ponad sto tomów, z czego jego własne książki
składają się na czterdzieści tomów, z których
26 ukazało się do tej pory. Pojęcie "książki”
artysta rozumiał bardzo szeroko. Były to obrazy, rzeźby
i obiekty, bo w jego rękach wszystko mogło stać
się książką, tak jak pocięte i posklejane
gazety lub parodie komiksów. Równocześnie książka
była dla niego świętością - Roth był
bowiem fetyszystą słowa wiązanego.
Nostalgiczny
śmietnik bytu
Obrazy
stawały się słowami, słowa obrazami, bazgroły
na stołach w pracowniach rzeźbami, pracownie gigantycznymi
instalacjami, rzeźby z nietrwałych artykułów spożywczych
dały początek jedynemu w swoim rodzaju Muzeum Pleśni
Dietera Rotha w Hamburgu. Ponieważ w życiu i w przyrodzie
nic nie może zginąć ani zostać wyrzucone,
Dieter Roth był iście maniakalnym kolekcjonerem. Zbierał
pod prąd i tylko to, co społeczeństwu konsumpcyjnemu
wydaje się bezwartościowe i niegodne zbierania: Kolekcjonował
resztki codzienności i budował z nich nostalgiczne wysypisko
śmieci ulotnej ludzkiej egzystencji, graciarnię bytu.
Przez całe swoje życie szperał w tych śmieciach
i wyczarowywał z nich prawdziwe cudeńka sztuki, które
długo pozostawały w ukryciu, gdyż był to towar
artystyczny niezbyt estetyczny i często dość śmierdzący.
Czas
na Rotha
Prawdziwe
życie artysty zaczyna się często dopiero po jego
śmierci i jest błogosławieństwem dla rynku
sztuki. Świat sztuki zagustował w Dieterze Rothcie cztery
lata po jego śmierci, kiedy to na Documenta 11 jego "Wielka
Ruina Stołowa” została udostępniona po raz pierwszy
szerszej publiczności. Ale prawdziwy "Czas Rotha” nadszedł
dopiero w tym roku. Jego pierwsza pośmiertna retrospektywa
odbyła się na wiosnę i w lecie w Bazylei, w nowo
wybudowanym muzeum, nazwanym "Schaulager” (Magazyn Pokazowy),
który ma być mieszanką świątyni sztuki i magazynu.
Spektakularne dzieło architektury, otwarte w maju 2003 roku
w przemysłowej dzielnicy Bazylei - Münchenstein, najnowsze
dokonanie wziętych szwajcarskich architektów Herzog &
Meuron, ma być przede wszystkim wielkim depozytem sztuki
współczesnej i dopiero w drugiej kolejności muzeum,
w którym mają być pokazywane cztery wystawy rocznie.
Z pięciu pięter trzy są przewidziane na magazyny,
tylko dwa służą jako sale wystawowe.
Ponad
550 prac zmarłego w 1998 roku w Bazylei Dietera Rotha można
było oglądać tam na pierwszej wystawie pod tytułem
"Roth-Zeit” (Czas Rotha), inaugurującej działalność
muzealnego Magazynu Pokazowego. Wśród eksponatów, aż
za dobrze prezentujących się w przestrzennych, sterylnie
białych i jasno oświetlonych salach na dwóch wystawowych
piętrach, nie zabrakło ani "Płaskiego Odpadu”,
ani "Scen Solo”, ani tym bardziej monumentalnej "Rzeźby
Ogrodowej” o długości 40 metrów, nad którą kolekcjoner
i piewca codzienności pracował ponad trzydzieści
lat. Ten pozornie dziki i chaotyczny konglomerat roślin,
urządzeń elektrycznych i elektronicznych, sprzętów
gospodarstwa domowego i ogrodowego, ubiorów, żywności
i innych mniej lub bardziej kuriozalnych obiektów jest najlepszym
przykładem jego rozumienia dzieła sztuki jako istoty
organicznej, podlegającej stałej transformacji.
Pleśń
w witrynach
Tak
jak nieustannie zmieniające się, rosnące wzdłuż
i wszerz dzieła sztuki Dietera Rotha, również ich twórca
był stale w ruchu i w podróży do miejsc dłuższego
lub krótszego pobytu w Reykjaviku, Bazylei, Hanowerze, Hamburgu
i Nowym Jorku. Po Bazylei czas na Rotha nastał więc
teraz także i w innych, ważnych centrach sztuki światowej.
Od połowowy października w Muzeum Ludwiga w Kolonii,
skąd wystawa pod tytułem "Roth-Zeit” pojedzie na
wiosnę 2004 roku do Nowego Jorku. Dieter Roth, który przez
całe życie budował swój trójwymiarowy pamiętnik,
stawiał sobie kruchy pomnik z nietrwałej codzienności,
sam po śmierci stał się trwałym muzealnym
obiektem. Twórca "elementarnej mechaniki codzienności”,
którą opisywał w 1959 roku w jednym ze swoich wierszy,
stał się monumentalnym, międzynarodowym eventem
artystycznym dla publiczności otwartej na nowości. Jego
z założenia nietrwała, porosła pleśnią
sztuka wygląda tak, jakby została pokryta patyną,
widowiskowo zakonserwowaną w szklanych, muzealnych witrynach.
Organiczne dzieło Dietera Rotha jest dziś tłustym
kąskiem na rynku sztuki, który liczy na jego możliwie
jak najdłuższy termin konsumpcyjnej przydatności.
©
Urszula Usakowska-Wolff
http://www.usakowska-wolff.com/
http://www.kunstdunst.de/
Wszystkie
cytaty pochodzą z ktalogu wystawy:
ROTH-ZEIT
Eine Dieter Roth Retrospektive
25.05. - 14.09.2003
Schaulager Basel
http://www.schaulager.ch/
18.10.2003
- 11. Januar 2004
Museum Ludwig
http://www.museenkoeln.de/
10.03.
- 7.07.2004
The Museum of Modern Art Queens and P.S.1 Contemporary Art Center,
Long Island City, New York
http://www.moma.org/
http://www.ps1.org/
Kuratorzy:
Theodora Vischer, Schaulagers Basel, Laurenz-Stiftung
Dr. Ulrich Wilmes, Museum Ludwig Köln
Gary Garrels, MoMA
Katalog
ROTH-ZEIT
Eine Dieter Roth Retrospektive
Von Theodora Vischer und Bernadette Walter
Texte: Dirk Dobke und Bernadette Walter
Schaulager
Lars Müller Publisher, 2003
ISBN 3.03778-006-1 (wydanie niemieckie)
ISBN 3-03778-008-8 (wydanie angielskie)
Cena € 45
Więcej
informacji (po niemiecku ale z licznymi reprodukcjami) także
na stronie Schimmelmuseum (Museum Pleśni) Dietera Rotha w
Hamburgu:
http://www.dieter-roth-museum.de/
uusakowska@web.de
|