Odkurzona Piosenka

(dla Jonasza Kofty)

Po samotnych ulicach
chodzą stare szlagiery
mają blade uśmiechy
i niemodne refreny

Odkurzone przeboje
odkurzone futerka
pogryzione przez mole
a w refrenach rozterka

Satyrycy samotni
proszą cicho o brawa
odkurzone dowcipy
taka smutna zabawa

Wciąż te same numery
wciąż ta sama rozterka
chodzą smutni poeci
w wyliniałych futerkach

Wyliniałe ballady
cicho skomlą o brawa
wciąż ta sama historia
wciąż ta smutna zabawa

W zadymionych kawiarniach
siedzą stare piosenki
mają blade melodie
i nieśmieszne już puenty

Satyrycy samotni
pogryzieni przez mole
wciąż te same melodie
wciąż te same niedole

Wciąż ta sam historia
nasza pieska fortuna
właśnie pękło mi serce

właśnie pękła ci struna

© Urszula Usakowska-Wolff

Fot. Manfred Wolff

Jest wiosna

Ja kosmykiem płomyka

pragnę ciebie dotykać wszędzie
niech w gardziołku słowika
ta muzyka się przędzie
niech nam blisko ze sobą będzie

Jest wiosna zmysły się budzą do życia
Jest wiosna żądze wychodzą z ukrycia

Ty radością miłości
pragniesz we mnie zagościć wszędzie
niech zamętem zieleni
twoje trwanie się mieni
niech nam słodko ze sobą będzie

Jest wiosna zmysły się budzą do życia
Jest wiosna żądze wychodzą z ukrycia

Ja posłanie bliskości
pragnę tobie wymościć wszędzie
niech ten błękit chabrowy
nam uderzy do głowy
niech nam miękko ze sobą będzie

Jest wiosna zmysły się budzą do życia
Jest wiosna żądze wychodzą z ukrycia

Ty westchnieniem o świcie
chcesz się wpleść w moje bycie wszędzie
Ja w pozłocie poranka
będę twoja kochanka
niech nam czule ze sobą będzie

Jest wiosna zmysły się budzą do życia
Jest wiosna żądze wychodzą z ukrycia

Nam w szkarłacie piwonii
świat się cały zapomni wszędzie
niech te chmurki na niebie
nas kołyszą do siebie
niech nam dobrze ze sobą będzie

Jest wiosna zmysły się budzą do życia

Jest wiosna żądze wychodzą z ukrycia

© Urszula Usakowska-Wolff

Fot. Manfred Wolff

To grzech nie grzeszyć z tobą

Ciebie mi całować wstydliwie

myślą moją co błądzi po ustach

i koniuszkiem języka

ci za uszkiem pomykać

dosłonością przenośni przewrotnej


To grzech nie grzeszyć z tobą

w tę parną noc majową


Ciebie mi miłować w domyśle

sercem moim co stuka do rymu

i opuszką paluszka

po naskórku cię muskać

metaforą pokusy zawrotnej


To grzech nie grzeszyć z tobą

w tę parną noc majową


Z tobą mi się wznosić do nieba

co gwiaździste nad nami wiruje

i wilgotność spojrzenia

na pieszczoty wymieniać

w paraboli z uniesień i dymu


To grzech nie grzeszyć z tobą

w tę parną noc majową


Z tobą mi się tracić w obłokach

co o brzasku bieleją do pary

i miękkością westchnienia

cię na drobne rozmieniać

w pajęczynie z pożądań i czarów


To grzech nie grzeszyć z tobą

w tę parną noc majową


Z tobą mi opadać na łąkę

co o świcie nam zmysły zamąca

i pośpiechem oddechu

cię zagrzewać do grzechu

poetyką iskrzącą od słońca


To grzech nie grzeszyć z tobą

w tę parną noc majową


Ciebie mi otulać o świcie

pocałunkiem co rosą się mieni

i w objęciach wołacza

na kołderkę się staczać

falującej lirycznie zieleni


To grzech nie grzeszyć z tobą

w tę parną noc majową

© Urszula Usakowska-Wolff

Fot. Manfred Wolff

Bądź moją muzą bądź

Czy ja będę się z tobą miała

jak ta lipka co listnie szumi

czy ja będę do ciebie słała

szeleszczące istne wydumy

czy ja będę do ciebie bieżyć

jak ta łąka co majem zakwita

czy ja będę za ciebie się brała

w rymowankach psotnych ukryta

Bądź moją muzą bądź

siądź na mym piórze siądź

Czy ja będę do ciebie chciała

jak ta mowa co tęsknie mrowi

czy ja będę dla ciebie miała

wymyślony podszept sowi

czy ja będę do ciebie płynąć

jak ta rzeka w rymy zaklęta

czy ja będę dla ciebie się stroić

jak ta zorza zazdrością muśnięta

Bądź moją muzą bądź

mąć moje myśli mąć

Czy ja będę do ciebie drżała

jak ta brzoza wiatrem przejęta

czy ja będę do ciebie kukała

jak kukułka w głoski ujęta

czy ja będę się z tobą mierzyć

na zamiary co w zdaniach się silą

czy ja będę z tobą schodzić

na te zwrotki co w ustach kwilą

Bądź moją muzą bądź

trąć moją struną trąć

Czy ja będę się z tobą miała

jak to życie co bystro przemyka

czy ja będę dla ciebie grała

jak zalotnie ulotna muzyka

czy ja będę się z tobą biedzić

w słów powolnych migotaniu

czy ja będę ciebie wodzić

na manowce rymowania

Bądź moją muzą bądź

siądź na mym piórze siądź

© Urszula Usakowska-Wolff

Fot. Manfred Wolff

Kwietność

Zasuszona konwalia w talii kwiatów

mam dla Pana uczucie bez atu

mam dla Pana uczucie gorące

mam rumieńce kaczeńce i słońce

Zatęsknię zatęsknię za Panem

w melodii magnolii nad ranem

Zapomniana stokrotka na trawniku

mam dla Pana dotyków bez liku

mam dla Pana dotyki na ławce

mam zajączki pajączki dmuchawce

Zapomnę zapomnę się z Panem

w melodii magnolii nad ranem

Migotliwa mięta w ogródku

mam dla Pana spełnienia do skutku

mam dla Pana spełnienie bez końca

mam słowika skowronka zaskrońca

Zasłucham zasłucham się z Panem

w melodii magnolii nad ranem

Rozpalona rezeda w kwiatów talii

mam dla Pana kadzidło konwalii

mam dla Pana kadzidła i drżenia

mam księżyce słodycze marzenia

Roztańczę roztańczę się z Panem

w melodii magnolii nad ranem

Rozbudzona lebioda za płotem

mam dla Pana rozłąkę na potem

mam dla Pana rozłąki i smutki

mam chimery opery i nutki

Obudzę obudzę się z Panem

w melodii magnolii nad ranem

© Urszula Usakowska-Wolff

Fot. Manfred Wolff

 Ściągawka z Leśmiana

Wreszcie głos pana w słuchawce

a za oknem wiatr goni latawce

mokre liście parują nad ranem

moje myśli się snują za panem

mokre liście wieczorem się suszą

moje zmysły bez pana się duszą

Ślę więc do pana ściągawkę z Leśmiana

zasuszoną konwalię lata strzęp

mgięłkę ulotnych pachnideł

jutrzenkowej różowości wdzięk

Wiatr magnolią kołysze za oknem

martwe kwiaty się trzęsą i mokną

senne słowa o świcie się trudzą

moje myśli bez pana się nudzą.

zimne palce o brzasku drętwieją

moje zmysły bez pana dawnieją

Ślę więc do pan ściągawkę z Leśmiana

zasuszoną konwalię lata strzęp

mgiełkę ulotnych pachnideł

jutrzenkowej różowości wdzięk

Przebrzmiał głos pana w słuchawce

a za oknem śnieg tonie w sadzawce

drżące płatki znikają w kałuży

moje życie bez pana się dłuży

szare chmury na niebie się rodzą

moje zmysły bez pana zawodzą

Ślę więc do pana ściągawką z Leśmiana

zasuszoną konwalię lata strzęp

mgięłkę ulotnych pachnideł

jutrzenkowej różowości wdzięk

© Urszula Usakowska-Wolff

Fot. Manfred Wolff

Ach za późno na

Ach za późno już za późno drogi panie

na odloty na miłości na kochanie

na spotkania w motelikach gdzieś po drodze

na gorące pocałunki w samochodzie

na olśnienia na pieszczoty i drżenia

na rozłąki komplikacje wspomnienia

Wprawdzie żal ogromny moje serce ściska

że ust pana nie poczuję na mych ustach

że nie muśnie pan wargami moich dłoni

że w przyrodzie z panem nigdy nie utonę

że się cieniem moim z panem nie podzielę

że rozmienię pana tylko na marzenie

Ach za późno już za późno drogi panie

na westchnienia na spełnienia na kochanie

na zachwyty w pensjonatach gdzieś w Europie

na objęcia i zwierzenia na kanapie

na powroty piękne słowa i cierpienia

na dotyki tajemnice spojrzenia

Wprawdzie smutek wielki serce moje toczy

że się sobą nie zachłysną nasze oczy

że nie muśnie pan policzkiem mojej twarzy

że ze sobą nam nie może nic się zdarzyć

że się ciepłem moim z panem nie podzielę

że rozmienię pana tylko na natchnienie

Tak za późno już za późno drogi panie

na miłości na zazdrości na kochanie

na spotkania po godzinach urzędowych

na dyskretne kawalerki i alkowy

na zaklęcia na czułości na czekanie

na rozwody wielkie sceny na rozstanie

© Urszula Usakowska-Wolff

Fot. Manfred Wolff


Krasnale i Lale

  Kiedy byłam mała

kochałam Basię i Kasię

do łóżeczka ze sobą je brałam

i pod ławkę w klasie.

Ale największy mój kochanek

to był plastikowy Franek!

Krasnalu czy ci nie żal?

Krasnalu wracaj do lal!

Kiedy byłam panną

kochałam się w Janku

całowałam usta jego

przed domem na ganku.

Zdradziłam mojego kochanka

plastikowego Franka.

Krasnalu czy ci nie żal?

Krasnalu wracaj do lal!

Kiedy byłam matką

kochałam moje córki

bawiłam się z nimi w ogródku

i sadziłam ogórki.

Zazdrościł im mój kochanek

plastikowy Franek.

Krasnalu czy ci nie żal?

Krasnalu wracaj do lal!

Kiedy byłam sama

przez wszystkich zapomniana

to mogłam chociaż w ogrodzie

głaskać go po sztucznej brodzie.

Jego wierne spojrzenie

dawało mi ukojenie.

Tak, jedyny mój kochanek

to jest plastikowy Franek.

Krasnalu, czy ci nie żal,

że nie wróciłeś do lal?


Wiersze © Urszula Usakowska-Wolff

Fotografie © Manfred Wolff

Fot. Manfred Wolff

do strony glównej
do "Do re my kla"